Drodzy Absolwenci „Szkoły na Górce”!

Minęło już prawie 90 lat, odkąd pierwsi uczniowie zasiedli w szkolnych ławach Naszej Szkoły. To szacowny wiek. Jest nas już kilka tysięcy.

Różnie potoczyły się Wasze losy, ale wszyscy w jakimś okresie swojego życia pokonywaliście drogę na górkę, zawarliście tutaj przyjaźnie, macie wspólne szkolne wspomnienia (te dobre i te mniej).

Jeżeli jesteś Absolwentem lub ktoś z Twoich bliskich uczył się w naszej szkole, prosimy o zamieszczenie krótkiego wpisu poniżej.

Podziel się z nami informacją, co u Ciebie słychać? Jak potoczyły się Twoje losy? Może chcesz przywołać swoje wspomnienia…?  A może ktoś z Twoich bliskich jest sympatykiem „Szkoły na Górce”? Gorąco zapraszamy wszystkich chętnych do wyrażania swoich refleksji, bo to właśnie Wy tworzycie historię tej szkoły.

Jeśli to możliwe prosimy o podanie roku ukończenia szkoły.

Dodaj nowy wpis

 
 
 
 
 
 
Pola oznaczone * są wymagane.

Możliwe, że Twój wpis będzie widoczny w księdze gości dopiero po tym, jak go przejrzymy.
Zastrzegamy sobie prawo do edytowania, usuwania lub niepublikowania wpisów.
Krystyna Rozkoszny Krystyna Rozkoszny z Imielin napisał/a 7 maja 2026 o 16:20
Z ogromnym wzruszeniem wspominam okres mojej nauki w Szkole Podstawowej „na Górce”, edukację rozpoczęłam w 1946 roku a moją wychowawczynią została Pani Helena Zajdel, bardzo dobra nauczycielka z sercem na dłoni, wyrozumiała ale zarazem stanowcza i konkretna pani. Pamiętam grono pedagogiczne pełne zaangażowania i zawsze gotowe do pomocy, były to czasy trudne, biedne, powojenne, brakowało podręczników, materiałów edukacyjnych czy dydaktycznych (zeszytów, papieru, przyborów do pisania itp.) ale pomimo tych ciężkich czasów wśród uczniów panowała wzajemna solidarność i wzajemne wspieranie się. Podczas lekcji muzycznych kiedy byliśmy w niższych klasach, pamiętam w formie zabawy śpiewaną piosenkę: „Mam chusteczkę haftowaną, wszystkie cztery rogi…”, gdzie wszyscy, całą klasą staliśmy w kółku i bawiliśmy się wybierając osobę najbardziej zaprzyjaźnioną do środka kółka, tańcząc i śmiejąc się jednocześnie. Kiedy byliśmy już starsi w późniejszych klasach śpiewaliśmy piosenki patriotyczne lub „Czerwone maki pod Monte Cassino” czy „Płonie ognisko płonie”. Nauczyciele budzili wobec uczniów powszechny szacunek, w szkole panowały określone, rygorystyczne zasady, na lekcjach nie przeszkadzaliśmy a jeśli już ktoś pokusił się o nieodpowiednie zachowanie, wówczas nauczyciel sięgał po „dyscyplinę” którą była wymierzana kara w odpowiedniej ilości w stosunku do złego zachowania ucznia, także zdarzało się postawienie takiego delikwenta po prostu do kąta. Lata nauki choć były trudne, biedne bo przecież krótko przypadło nam się uczyć zaraz po wojnie, wspominam dobrze, z sentymentem i łezką w oku, z nostalgią wracam do minionych lat i przeżytych wspomnień, do przyjaźni które trwały dekady a zostały zawiązane właśnie w szkole na górce.
Z ogromnym wzruszeniem wspominam okres mojej nauki w Szkole Podstawowej „na Górce”, edukację rozpoczęłam w 1946 roku a moją wychowawczynią została Pani Helena Zajdel, bardzo dobra nauczycielka z sercem na dłoni, wyrozumiała ale zarazem stanowcza i konkretna pani. Pamiętam grono pedagogiczne pełne zaangażowania i zawsze gotowe do pomocy, były to czasy trudne, biedne, powojenne, brakowało podręczników, materiałów edukacyjnych czy dydaktycznych (zeszytów, papieru, przyborów do pisania itp.) ale pomimo tych ciężkich czasów wśród uczniów panowała wzajemna solidarność i wzajemne wspieranie się.
Podczas lekcji muzycznych kiedy byliśmy w niższych klasach, pamiętam w formie zabawy śpiewaną piosenkę: „Mam chusteczkę haftowaną, wszystkie cztery rogi…”, gdzie wszyscy, całą klasą staliśmy w kółku i bawiliśmy się wybierając osobę najbardziej zaprzyjaźnioną do środka kółka, tańcząc i śmiejąc się jednocześnie. Kiedy byliśmy już starsi w późniejszych klasach śpiewaliśmy piosenki patriotyczne lub „Czerwone maki pod Monte Cassino” czy „Płonie ognisko płonie”. Nauczyciele budzili wobec uczniów powszechny szacunek, w szkole panowały określone, rygorystyczne zasady, na lekcjach nie przeszkadzaliśmy a jeśli już ktoś pokusił się o nieodpowiednie zachowanie, wówczas nauczyciel sięgał po „dyscyplinę” którą była wymierzana kara w odpowiedniej ilości w stosunku do złego zachowania ucznia, także zdarzało się postawienie takiego delikwenta po prostu do kąta.
Lata nauki choć były trudne, biedne bo przecież krótko przypadło nam się uczyć zaraz po wojnie, wspominam dobrze, z sentymentem i łezką w oku, z nostalgią wracam do minionych lat i przeżytych wspomnień, do przyjaźni które trwały dekady a zostały zawiązane właśnie w szkole na górce.... Collapse
Proszę czekać…