Drodzy Absolwenci „Szkoły na Górce”!
Minęło już prawie 90 lat, odkąd pierwsi uczniowie zasiedli w szkolnych ławach Naszej Szkoły. To szacowny wiek. Jest nas już kilka tysięcy.
Różnie potoczyły się Wasze losy, ale wszyscy w jakimś okresie swojego życia pokonywaliście drogę na górkę, zawarliście tutaj przyjaźnie, macie wspólne szkolne wspomnienia (te dobre i te mniej).
Jeżeli jesteś Absolwentem lub ktoś z Twoich bliskich uczył się w naszej szkole, prosimy o zamieszczenie krótkiego wpisu poniżej.
Podziel się z nami informacją, co u Ciebie słychać? Jak potoczyły się Twoje losy? Może chcesz przywołać swoje wspomnienia…? A może ktoś z Twoich bliskich jest sympatykiem „Szkoły na Górce”? Gorąco zapraszamy wszystkich chętnych do wyrażania swoich refleksji, bo to właśnie Wy tworzycie historię tej szkoły.
Jeśli to możliwe prosimy o podanie roku ukończenia szkoły.
Kadra nauczycieli absolutnie wspaniała, wspominając m.in. p. Brysza, p. Kaczora, p. Gąsiorczyka, p. Stolecką, p. Kostorz no i najlepszą wychowawczynię p. Annę Kubicę!!!
Pamiętna wycieczka do Warszawy do opery, gdy determinacja i zaangażowanie p. Anny ukształtowały młodego człowieka i jego postrzeganie nie tylko kultury.
W p. Annie i lekcjach j. polskiego byliśmy wprost zakochani…mimo mojej nie chęci do dzieł Adama Mickiewicza 😊
Liczne próby i występy w zespole muzycznym pod egidą p. Zofii. Do teraz mam jeszcze oryginalnie zafoliowaną Naszą nagraną płytę zespołu Czerwono-Czarni, a utwór Nada De Turbe czy Confitemini Domino…zostały w pamięci na zawsze!
Zajęcia wychowania fizycznego pełne potu i wysiłku, gdzie p. Marcin motywował za każdym razem…mówiąc „dasz radę! Potrafisz!” „…w czym jesteś gorszy niż inni!”
Matematyka, i słynne…Krzysztof!…nie wiem, jak to policzyłeś bez wzorów, ale za to rozwiązanie szybkie i bez błędu!
Lekcje informatyki…, gdy tylko mogliśmy, oddawaliśmy się „małyszomanii” podczas sesji z DSJ 2!
To były czasy, kiedy nie mieliśmy smartfonów, a wiadomości przekazywało się szeptem na przerwach czy zagrywało w Snake’a na pierwszych telefonach Nokia 3310. Każdy dzień był małą przygodą… od nieudanych ściąg na klasówce, po pierwsze zauroczenia i śmiech do łez w szatni.
Zagrywanie się w słynną Contrę na automatach u „pana” to już legenda popijając oranżadą za 70 groszy!
Nauczyłem się tam czegoś więcej niż matematyki czy j. polskiego. Nauczyłem się współpracy, bycia odpowiedzialnym za klasę, że nawet drobne akty życzliwości znaczą wiele. Ktoś podał zeszyt, ktoś pocieszył po kiepskiej kartkówce.
Jeśli miałbym wrócić tam choć na chwilę, wszedłbym przez główne wejście, przeszedłbym korytarzami, zajrzał do swojej klasy, poczuł zapach kredy, spojrzał na tablice z zadaniami i pomyślał: „Tak, tu kiedyś byłem…”.
Dziękuję także moim przyjaciołom z tamtych lat…Arek, Adam, Michał, Szymon, Mateusz, Gabrysia, Ewelina, Ania, Aldona… ciężko wymienić wszystkich…przepraszam… lecz brakuje Was strasznie!
Cudowna szkoła, nauczyciele, pracownicy no i pani Wychowawczyni!
Prawdziwe wzruszenie chwyta za serce, pisząc to! Czuję ogromną wdzięczność!
I dlatego z całego serca dziękuję!
Wasz niesforny, uparty, lecz oddany i uśmiechnięty…
Krzysiek... Collapse
