Drodzy Absolwenci „Szkoły na Górce”!
Minęło już prawie 90 lat, odkąd pierwsi uczniowie zasiedli w szkolnych ławach Naszej Szkoły. To szacowny wiek. Jest nas już kilka tysięcy.
Różnie potoczyły się Wasze losy, ale wszyscy w jakimś okresie swojego życia pokonywaliście drogę na górkę, zawarliście tutaj przyjaźnie, macie wspólne szkolne wspomnienia (te dobre i te mniej).
Jeżeli jesteś Absolwentem lub ktoś z Twoich bliskich uczył się w naszej szkole, prosimy o zamieszczenie krótkiego wpisu poniżej.
Podziel się z nami informacją, co u Ciebie słychać? Jak potoczyły się Twoje losy? Może chcesz przywołać swoje wspomnienia…? A może ktoś z Twoich bliskich jest sympatykiem „Szkoły na Górce”? Gorąco zapraszamy wszystkich chętnych do wyrażania swoich refleksji, bo to właśnie Wy tworzycie historię tej szkoły.
Jeśli to możliwe prosimy o podanie roku ukończenia szkoły.
W pierwszych latach mojej edukacji kierownikiem szkoły był pan Paweł Polko, który każdej klasie robił grupowe zdjęcia na tle szkoły. Co roku z innej strony budynku. Tym samym uwiecznił wszystkie cztery wejścia do szkoły. Kiedy kończyłam siódmą klasę, kierownikiem był pan Dominik Buczek, po nim, w ósmej klasie, obowiązki kierownika przejął Jan Fröelich.
Było nas w klasie trzydziestu pięciu uczniów. Nawet mam spis tych uczniów, znam wszystkie nazwiska. Moją wychowawczynią przez osiem lat była pani Helena Stolarczyk. Pamiętam ją, chodziła często w czarnym, atłasowym fartuchu i zawsze serdecznie się uśmiechała. Bardzo dobrze ją wspominam. Ogromnie pomagała dzieciom i przystępnie uczyła. Pani Stolarczykowa mieszkała w Imielinie i była zżyta z tą społecznością. Dodatkowo udzielała uczniom lekcji, jak czegoś nie zrozumiały. Bardzo się starała, żeby przechodzili z klasy do klasy, bo to były czasy, gdy dużo dzieci zostawało na drugi rok w tej samej klasie. Była wychowawczynią kilku roczników uczniów. Uczyła języka polskiego, historii oraz różnych prac ręcznych (szycie, gotowanie, pieczenia ciast). Prowadziła również z dziećmi ogródek szkolny.
Warto wspomnieć jeszcze o tym, że byłam członkiem chóru szkolnego, który prowadziła pani Lesława Turek i kółka tanecznego, które prowadziła pani Weronika Jakóbik. Stroje na występy szyły nasze mamy, które w tamtych czasach wykazywały się ogromną kreatywnością, np. same farbowały białą gazę, krochmaliły i szyły z nich suknie balowe do tańczenia m.in. poloneza. Moja mama aktywnie działała w komitecie rodzicielskim, m.in. organizowała z innymi rodzicami zabawy karnawałowe. Dochody z tych zabaw przeznaczone były na pomoce naukowe oraz na wyposażenie pracowni przedmiotowych.
Kiedy kończyłam ósmą klasę, moją rodzinę odwiedził kuzyn Rysiu ze Stanów Zjednoczonych. Uczęszczał ze mną na lekcje przez ostatnie dwa tygodnie roku szkolnego. Znał język polski, więc szybko nawiązał kontakt z uczniami mojej klasy. Wszyscy w klasie żuli gumę, którą ich Rysiu częstował. Kuzyn był nawet razem ze mną na uroczystości zakończenia roku szkolnego.
Po latach przyszło mi znowu odwiedzić szkolne mury, ale tym razem w innej roli. W grudniu 1995 r. podczas sesji Rady Miasta Imielin, która była w sali, gdzie obecnie uczą się klasy pierwsze, zostałam powołana przez RM Imielin na stanowisko zastępcy Kierownika Urzędu Stanu Cywilnego.
„Szkoła na Górce” będzie zawsze budzić we mnie pozytywne wspomnienia.... Collapse
