Minęło już prawie 90 lat, odkąd pierwsi uczniowie zasiedli w szkolnych ławach Naszej Szkoły. To szacowny wiek. Jest nas już kilka tysięcy.
Różnie potoczyły się Wasze losy, ale wszyscy w jakimś okresie swojego życia pokonywaliście drogę na górkę, zawarliście tutaj przyjaźnie, macie wspólne szkolne wspomnienia (te dobre i te mniej).
Jeżeli jesteś Absolwentem lub ktoś z Twoich bliskich uczył się w naszej szkole, prosimy o zamieszczenie krótkiego wpisu poniżej.
Podziel się z nami informacją, co u Ciebie słychać? Jak potoczyły się Twoje losy? Może chcesz przywołać swoje wspomnienia…? A może ktoś z Twoich bliskich jest sympatykiem „Szkoły na Górce”? Gorąco zapraszamy wszystkich chętnych do wyrażania swoich refleksji, bo to właśnie Wy tworzycie historię tej szkoły.
Jeśli to możliwe prosimy o podanie roku ukończenia szkoły.
Basia
z Imielin napisał/a 16 września 2016 o 21:25
Szkoła moich rodziców, moja i moich dzieci. Niesamowite osiem lat spędzonych w tych murach. Pierwsze trzy lata z p. W. Mendrelą potem z p. W. Starczynowską. Warto wspomnieć p. Durajczyk, p. Szczotkę, p. Bawej, p. Jochemczyk, p. Skwarską, czy p. Nowak, p.Tomiczek. Skończyłam szkołę w 1983. To był niezwykły czas. Nie zapomnę wycieczek rowerowych z p. Starczynowską i pikników w lesie. Nie zapomnę też oddziału szkoły specjalnej i wyrośniętych uczniów, z którymi zazwyczaj przebywał p. Stachoń. Pamiętam lekcje wf na korytarzu. Nigdy nie doczekaliśmy się sali gimnastycznej przy której pracowali nasi rodzice, a której już teraz nie ma. Pozostały tylko te same mury i tylko jedna pani, która mnie uczyła w ostatniej klasie ,a teraz uczy moje dzieci p. Pawlik. Miło spędzone lata do których często się wraca.
Szkoła moich rodziców, moja i moich dzieci. Niesamowite osiem lat spędzonych w tych murach. Pierwsze trzy lata z p. W. Mendrelą potem z p. W. Starczynowską. Warto wspomnieć p. Durajczyk, p. Szczotkę, p. Bawej, p. Jochemczyk, p. Skwarską, czy p. Nowak, p.Tomiczek. Skończyłam szkołę w 1983. To był niezwykły czas. Nie zapomnę wycieczek rowerowych z p. Starczynowską i pikników w lesie. Nie zapomnę też oddziału szkoły specjalnej i wyrośniętych uczniów, z którymi zazwyczaj przebywał p. Stachoń. Pamiętam lekcje wf na korytarzu. Nigdy nie doczekaliśmy się sali gimnastycznej przy której pracowali nasi rodzice, a której już teraz nie ma. Pozostały tylko te same mury i tylko jedna pani, która mnie uczyła w ostatniej klasie ,a teraz uczy moje dzieci p. Pawlik. Miło spędzone lata do których często się wraca.... Collapse