Drodzy Absolwenci „Szkoły na Górce”!

Minęło już prawie 90 lat, odkąd pierwsi uczniowie zasiedli w szkolnych ławach Naszej Szkoły. To szacowny wiek. Jest nas już kilka tysięcy.

Różnie potoczyły się Wasze losy, ale wszyscy w jakimś okresie swojego życia pokonywaliście drogę na górkę, zawarliście tutaj przyjaźnie, macie wspólne szkolne wspomnienia (te dobre i te mniej).

Jeżeli jesteś Absolwentem lub ktoś z Twoich bliskich uczył się w naszej szkole, prosimy o zamieszczenie krótkiego wpisu poniżej.

Podziel się z nami informacją, co u Ciebie słychać? Jak potoczyły się Twoje losy? Może chcesz przywołać swoje wspomnienia…?  A może ktoś z Twoich bliskich jest sympatykiem „Szkoły na Górce”? Gorąco zapraszamy wszystkich chętnych do wyrażania swoich refleksji, bo to właśnie Wy tworzycie historię tej szkoły.

Jeśli to możliwe prosimy o podanie roku ukończenia szkoły.

Dodaj nowy wpis

 
 
 
 
 
 
Pola oznaczone * są wymagane.

Możliwe, że Twój wpis będzie widoczny w księdze gości dopiero po tym, jak go przejrzymy.
Zastrzegamy sobie prawo do edytowania, usuwania lub niepublikowania wpisów.
38 wpisów.
Ewa Sobieraj (Gołaszczyk), rok ukończenia 1999 Ewa Sobieraj (Gołaszczyk), rok ukończenia 1999 z Imielin napisał/a 26 listopada 2025 o 08:04
Bardzo miło wspominam Panią Elżbietę Osobę, która była moją wychowawczynią w klasie I- III, zawsze pogodna, pełna ciepła i o miłym uśmiechu. Nasza klasa mieściła się wtedy w miejscu, gdzie obecnie znajduje się biblioteka szkolna. Ciepło wspominam Panią Teresę Stolorz, która była moją wychowawczynią w klasie IV -VIII. Pamiętam dyrektora Pana Włodzimierza Stachonia, Panią dyrektor Krystynę Michałowy. Niesamowity sentyment mam do szkolnego sklepiku, gdzie można było kupić drożdżówki, prażynki, lemoniadę w woreczku no i oczywiści, a i przede wszystkim należy wspomnieć o przemiłej, przesympatycznej Pani Halinie Pohl, która zawsze z uśmiechem, zawsze radosna, z miłym słowem sprzedawała nam te łakocie. Gdy na każdej przerwie tłum uczniów biegł w kierunku sklepiku i jedyne co nas zatrzymywało to ławka pełniąca funkcję lady sklepowej i bywało też tak, że z ową „ladą” ta oto młodzież zatrzymywała się już prawie w środku sklepiku, wtedy można było zobaczyć, po minie pani Haliny, że pewne granice zostały mocno przekroczone i trzeba to jak najszybciej naprawić 🙂 Pamiętam również kółka teatralne, które prowadziła Pani Anna Pawlik, na których mieliśmy próby do „Kopciuszka” później też i do Jasełek, wtedy to był ważny moment, ponieważ na którejś z prób zobaczyliśmy młodą panią polonistkę, a to była ………. obecna Pani dyrektor - Pani Anna Kubica 🙂
Bardzo miło wspominam Panią Elżbietę Osobę, która była moją wychowawczynią w klasie I- III, zawsze pogodna, pełna ciepła i o miłym uśmiechu. Nasza klasa mieściła się wtedy w miejscu, gdzie obecnie znajduje się biblioteka szkolna.
Ciepło wspominam Panią Teresę Stolorz, która była moją wychowawczynią w klasie IV -VIII. Pamiętam dyrektora Pana Włodzimierza Stachonia, Panią dyrektor Krystynę Michałowy.

Niesamowity sentyment mam do szkolnego sklepiku, gdzie można było kupić drożdżówki, prażynki, lemoniadę w woreczku no i oczywiści, a i przede wszystkim należy wspomnieć o przemiłej, przesympatycznej Pani Halinie Pohl, która zawsze z uśmiechem, zawsze radosna, z miłym słowem sprzedawała nam te łakocie.
Gdy na każdej przerwie tłum uczniów biegł w kierunku sklepiku i jedyne co nas zatrzymywało to ławka pełniąca funkcję lady sklepowej i bywało też tak, że z ową „ladą” ta oto młodzież zatrzymywała się już prawie w środku sklepiku, wtedy można było zobaczyć, po minie pani Haliny, że pewne granice zostały mocno przekroczone i trzeba to jak najszybciej naprawić 🙂

Pamiętam również kółka teatralne, które prowadziła Pani Anna Pawlik, na których mieliśmy próby do „Kopciuszka” później też i do Jasełek, wtedy to był ważny moment, ponieważ na którejś z prób zobaczyliśmy młodą panią polonistkę, a to była ………. obecna Pani dyrektor - Pani Anna Kubica :-)... Collapse
Teresa Habryka (Stolorz). Rok ukończenia szkoły: 1967 Teresa Habryka (Stolorz). Rok ukończenia szkoły: 1967 z Imielin napisał/a 24 listopada 2025 o 22:31
Pierwsze moje wspomnienie o „Szkole na Górce” jest związane z przedszkolem, do którego zaczęłam uczęszczać w wieku 5 lat. Przedszkole mieściło się w suterenie budynku szkolnego. Dzieci były podzielone na dwie grupy. Ja uczęszczałam do młodszej grupy, którą prowadziła pani Ernestyna Gierlotkowa. Każda grupa miała swoją salę do zabawy, szatnię i wspólną jadalnię. Na placu zabaw była karuzela w kształcie muchomorka. Do pierwszej klasy poszłam w roku 1959 i byłam pierwszym rocznikiem w nowym systemie, czyli chodziłam do ósmej klasy, bo poprzedni miał tylko siedem klas. Połowa uczniów tego rocznika ukończyła siedem klas (ci, którzy urodzili się do czerwca 1952 roku), a druga połowa osiem klas i ja do nich należałam, ponieważ urodziłam się w grudniu. W pierwszych latach mojej edukacji kierownikiem szkoły był pan Paweł Polko, który każdej klasie robił grupowe zdjęcia na tle szkoły. Co roku z innej strony budynku. Tym samym uwiecznił wszystkie cztery wejścia do szkoły. Kiedy kończyłam siódmą klasę, kierownikiem był pan Dominik Buczek, po nim, w ósmej klasie, obowiązki kierownika przejął Jan Fröelich. Było nas w klasie trzydziestu pięciu uczniów. Nawet mam spis tych uczniów, znam wszystkie nazwiska. Moją wychowawczynią przez osiem lat była pani Helena Stolarczyk. Pamiętam ją, chodziła często w czarnym, atłasowym fartuchu i zawsze serdecznie się uśmiechała. Bardzo dobrze ją wspominam. Ogromnie pomagała dzieciom i przystępnie uczyła. Pani Stolarczykowa mieszkała w Imielinie i była zżyta z tą społecznością. Dodatkowo udzielała uczniom lekcji, jak czegoś nie zrozumiały. Bardzo się starała, żeby przechodzili z klasy do klasy, bo to były czasy, gdy dużo dzieci zostawało na drugi rok w tej samej klasie. Była wychowawczynią kilku roczników uczniów. Uczyła języka polskiego, historii oraz różnych prac ręcznych (szycie, gotowanie, pieczenia ciast). Prowadziła również z dziećmi ogródek szkolny. Warto wspomnieć jeszcze o tym, że byłam członkiem chóru szkolnego, który prowadziła pani Lesława Turek i kółka tanecznego,... Dowiedz się więcej
Pierwsze moje wspomnienie o „Szkole na Górce” jest związane z przedszkolem, do którego zaczęłam uczęszczać w wieku 5 lat. Przedszkole mieściło się w suterenie budynku szkolnego. Dzieci były podzielone na dwie grupy. Ja uczęszczałam do młodszej grupy, którą prowadziła pani Ernestyna Gierlotkowa. Każda grupa miała swoją salę do zabawy, szatnię i wspólną jadalnię. Na placu zabaw była karuzela w kształcie muchomorka. Do pierwszej klasy poszłam w roku 1959 i byłam pierwszym rocznikiem w nowym systemie, czyli chodziłam do ósmej klasy, bo poprzedni miał tylko siedem klas. Połowa uczniów tego rocznika ukończyła siedem klas (ci, którzy urodzili się do czerwca 1952 roku), a druga połowa osiem klas i ja do nich należałam, ponieważ urodziłam się w grudniu.
W pierwszych latach mojej edukacji kierownikiem szkoły był pan Paweł Polko, który każdej klasie robił grupowe zdjęcia na tle szkoły. Co roku z innej strony budynku. Tym samym uwiecznił wszystkie cztery wejścia do szkoły. Kiedy kończyłam siódmą klasę, kierownikiem był pan Dominik Buczek, po nim, w ósmej klasie, obowiązki kierownika przejął Jan Fröelich.
Było nas w klasie trzydziestu pięciu uczniów. Nawet mam spis tych uczniów, znam wszystkie nazwiska. Moją wychowawczynią przez osiem lat była pani Helena Stolarczyk. Pamiętam ją, chodziła często w czarnym, atłasowym fartuchu i zawsze serdecznie się uśmiechała. Bardzo dobrze ją wspominam. Ogromnie pomagała dzieciom i przystępnie uczyła. Pani Stolarczykowa mieszkała w Imielinie i była zżyta z tą społecznością. Dodatkowo udzielała uczniom lekcji, jak czegoś nie zrozumiały. Bardzo się starała, żeby przechodzili z klasy do klasy, bo to były czasy, gdy dużo dzieci zostawało na drugi rok w tej samej klasie. Była wychowawczynią kilku roczników uczniów. Uczyła języka polskiego, historii oraz różnych prac ręcznych (szycie, gotowanie, pieczenia ciast). Prowadziła również z dziećmi ogródek szkolny.
Warto wspomnieć jeszcze o tym, że byłam członkiem chóru szkolnego, który prowadziła pani Lesława Turek i kółka tanecznego, które prowadziła pani Weronika Jakóbik. Stroje na występy szyły nasze mamy, które w tamtych czasach wykazywały się ogromną kreatywnością, np. same farbowały białą gazę, krochmaliły i szyły z nich suknie balowe do tańczenia m.in. poloneza. Moja mama aktywnie działała w komitecie rodzicielskim, m.in. organizowała z innymi rodzicami zabawy karnawałowe. Dochody z tych zabaw przeznaczone były na pomoce naukowe oraz na wyposażenie pracowni przedmiotowych.
Kiedy kończyłam ósmą klasę, moją rodzinę odwiedził kuzyn Rysiu ze Stanów Zjednoczonych. Uczęszczał ze mną na lekcje przez ostatnie dwa tygodnie roku szkolnego. Znał język polski, więc szybko nawiązał kontakt z uczniami mojej klasy. Wszyscy w klasie żuli gumę, którą ich Rysiu częstował. Kuzyn był nawet razem ze mną na uroczystości zakończenia roku szkolnego.
Po latach przyszło mi znowu odwiedzić szkolne mury, ale tym razem w innej roli. W grudniu 1995 r. podczas sesji Rady Miasta Imielin, która była w sali, gdzie obecnie uczą się klasy pierwsze, zostałam powołana przez RM Imielin na stanowisko zastępcy Kierownika Urzędu Stanu Cywilnego.
„Szkoła na Górce” będzie zawsze budzić we mnie pozytywne wspomnienia.... Collapse
Klaudia Klaudia z Imielin napisał/a 11 listopada 2025 o 13:23
Moje wspomnienia szkolne to lata 1980-1988,czyli 8 lat, powiedziałby ktoś, pod górkę. Dla mnie jednak to przyjemny czas do którego wielokrotnie wracam wspomnieniami. Wtedy zawiązały się pierwsze przetrwałe do dziś znajomości, wtedy przeżywaliśmy pierwsze sukcesy i porażki, które jak się potem okazało były dobrym gruntem do kształtowania naszej osobowości. Szczególnie miło wspominam obie Panie wychowawczynie tj Panią Stefanię Skwarską , która poprzeczkę z matematyki ustawiała wysoko. Dziś z perspektywy czasu mogę powiedzieć - to było dobre. Drugą wychowawczynią była Pani Małgorzata Jochemczyk ,której już wśród nas niestety nie ma, z nią wiążą się ciepłe wspomnienia "Naszej Pani "w klasach 1-3. Dzisiaj, kiedy po tylu latach, ponownie przekraczam progi tej szkoły, jako rodzic, za każdym razem powracają wspomnienia z tamtych lat, robi się miło i ciepło na sercu. Budynek może się zmienił, jest ładniejszy, piękne, nowoczesne pracownie o jakich nawet nie mogliśmy przed laty pomarzyć, to dusza tej szkoły ciągle niezmienna.
Moje wspomnienia szkolne to lata 1980-1988,czyli 8 lat, powiedziałby ktoś, pod górkę.
Dla mnie jednak to przyjemny czas do którego wielokrotnie wracam wspomnieniami. Wtedy zawiązały się pierwsze przetrwałe do dziś znajomości, wtedy przeżywaliśmy pierwsze sukcesy i porażki, które jak się potem okazało były dobrym gruntem do kształtowania naszej osobowości. Szczególnie miło wspominam obie Panie wychowawczynie tj Panią Stefanię Skwarską , która poprzeczkę z matematyki ustawiała wysoko. Dziś z perspektywy czasu mogę powiedzieć - to było dobre. Drugą wychowawczynią była Pani Małgorzata Jochemczyk ,której już wśród nas niestety nie ma, z nią wiążą się ciepłe wspomnienia "Naszej Pani "w klasach 1-3.
Dzisiaj, kiedy po tylu latach, ponownie przekraczam progi tej szkoły, jako rodzic, za każdym razem powracają wspomnienia z tamtych lat, robi się miło i ciepło na sercu.
Budynek może się zmienił, jest ładniejszy, piękne, nowoczesne pracownie o jakich nawet nie mogliśmy przed laty pomarzyć, to dusza tej szkoły ciągle niezmienna.... Collapse
Wspomnienia ze szkolnych lat, Jan Kosma - rocznik 1951 Wspomnienia ze szkolnych lat, Jan Kosma - rocznik 1951 z Mysłowice napisał/a 2 listopada 2025 o 19:04
Wspomnienia ze szkolnych lat To już 60 lat minęło, odkąd opuściłem mury szkoły w Imielinie. Z dumą wspominam edukację w naszej szkole, w naszej klasie — to określenie „nasza” było symbolem jedności i zgrania. Wspaniali nauczyciele, którzy od początku edukacji byli dla mnie autorytetami, na zawsze pozostali w mojej pamięci. Uczyli nas zasad, dyscypliny i szacunku — wartości, które głęboko zakorzeniły się w moim sercu. Edukację rozpocząłem pod okiem pani Klekot, która wprowadzała nas w świat pisania i czytania. Od drugiej do piątej klasy moją wychowawczynią była pani Janina Durajczyk — nauczycielka geografii, natomiast w szóstej i siódmej klasie wychowawcą został wspaniały człowiek: matematyk, fizyk, chemik, bibliotekarz, a także nauczyciel zajęć praktycznych — pan Karol Wyrobek. Za każdym razem, gdy jestem w Imielinie i przejeżdżam obok szkoły, wracają wspomnienia tamtych lat. Z ogromnym sentymentem patrzę na to miejsce i z podziwem obserwuję, jak pięknie rozwija się pod kierownictwem obecnej pani dyrektor Anny Kubicy. Dla mnie szkolne czasy (1958–1965) to niezapomniane lata, do których często wracam myślami.
Wspomnienia ze szkolnych lat

To już 60 lat minęło, odkąd opuściłem mury szkoły w Imielinie. Z dumą wspominam edukację w naszej szkole, w naszej klasie — to określenie „nasza” było symbolem jedności i zgrania. Wspaniali nauczyciele, którzy od początku edukacji byli dla mnie autorytetami, na zawsze pozostali w mojej pamięci. Uczyli nas zasad, dyscypliny i szacunku — wartości, które głęboko zakorzeniły się w moim sercu.
Edukację rozpocząłem pod okiem pani Klekot, która wprowadzała nas w świat pisania i czytania. Od drugiej do piątej klasy moją wychowawczynią była pani Janina Durajczyk — nauczycielka geografii, natomiast w szóstej i siódmej klasie wychowawcą został wspaniały człowiek: matematyk, fizyk, chemik, bibliotekarz, a także nauczyciel zajęć praktycznych — pan Karol Wyrobek.
Za każdym razem, gdy jestem w Imielinie i przejeżdżam obok szkoły, wracają wspomnienia tamtych lat. Z ogromnym sentymentem patrzę na to miejsce i z podziwem obserwuję, jak pięknie rozwija się pod kierownictwem obecnej pani dyrektor Anny Kubicy.
Dla mnie szkolne czasy (1958–1965) to niezapomniane lata, do których często wracam myślami.... Collapse
Krzysztof Magosz – uczeń gimnazjum, teraz wiceburmistrz miasta Lędziny Krzysztof Magosz – uczeń gimnazjum, teraz wiceburmistrz miasta Lędziny z Lędziny (35 lat Imielin) napisał/a 23 października 2025 o 22:34
Gimnazjum ukończyłem w 2003 i wspominam ten czas jako jeden z najlepszych okresów mojego życia… pierwsze prawdziwe wspomnienia, miłości, przyjaźnie po dzień dzisiejszy! Kadra nauczycieli absolutnie wspaniała, wspominając m.in. p. Brysza, p. Kaczora, p. Gąsiorczyka, p. Stolecką, p. Kostorz no i najlepszą wychowawczynię p. Annę Kubicę!!! Pamiętna wycieczka do Warszawy do opery, gdy determinacja i zaangażowanie p. Anny ukształtowały młodego człowieka i jego postrzeganie nie tylko kultury. W p. Annie i lekcjach j. polskiego byliśmy wprost zakochani…mimo mojej nie chęci do dzieł Adama Mickiewicza 😊 Liczne próby i występy w zespole muzycznym pod egidą p. Zofii. Do teraz mam jeszcze oryginalnie zafoliowaną Naszą nagraną płytę zespołu Czerwono-Czarni, a utwór Nada De Turbe czy Confitemini Domino…zostały w pamięci na zawsze! Zajęcia wychowania fizycznego pełne potu i wysiłku, gdzie p. Marcin motywował za każdym razem…mówiąc „dasz radę! Potrafisz!” „…w czym jesteś gorszy niż inni!” Matematyka, i słynne…Krzysztof!…nie wiem, jak to policzyłeś bez wzorów, ale za to rozwiązanie szybkie i bez błędu! Lekcje informatyki…, gdy tylko mogliśmy, oddawaliśmy się „małyszomanii” podczas sesji z DSJ 2! To były czasy, kiedy nie mieliśmy smartfonów, a wiadomości przekazywało się szeptem na przerwach czy zagrywało w Snake’a na pierwszych telefonach Nokia 3310. Każdy dzień był małą przygodą… od nieudanych ściąg na klasówce, po pierwsze zauroczenia i śmiech do łez w szatni. Zagrywanie się w słynną Contrę na automatach u „pana” to już legenda popijając oranżadą za 70 groszy! Nauczyłem się tam czegoś więcej niż matematyki czy j. polskiego. Nauczyłem się współpracy, bycia odpowiedzialnym za klasę, że nawet drobne akty życzliwości znaczą wiele. Ktoś podał zeszyt, ktoś pocieszył po kiepskiej kartkówce. Jeśli miałbym wrócić tam choć na chwilę, wszedłbym przez główne wejście, przeszedłbym korytarzami, zajrzał do swojej klasy, poczuł zapach kredy, spojrzał na tablice z zadaniami i pomyślał: „Tak, tu kiedyś byłem…”. Dziękuję także moim przyjaciołom z tamtych... Dowiedz się więcej
Gimnazjum ukończyłem w 2003 i wspominam ten czas jako jeden z najlepszych okresów mojego życia… pierwsze prawdziwe wspomnienia, miłości, przyjaźnie po dzień dzisiejszy!

Kadra nauczycieli absolutnie wspaniała, wspominając m.in. p. Brysza, p. Kaczora, p. Gąsiorczyka, p. Stolecką, p. Kostorz no i najlepszą wychowawczynię p. Annę Kubicę!!!

Pamiętna wycieczka do Warszawy do opery, gdy determinacja i zaangażowanie p. Anny ukształtowały młodego człowieka i jego postrzeganie nie tylko kultury.
W p. Annie i lekcjach j. polskiego byliśmy wprost zakochani…mimo mojej nie chęci do dzieł Adama Mickiewicza 😊

Liczne próby i występy w zespole muzycznym pod egidą p. Zofii. Do teraz mam jeszcze oryginalnie zafoliowaną Naszą nagraną płytę zespołu Czerwono-Czarni, a utwór Nada De Turbe czy Confitemini Domino…zostały w pamięci na zawsze!

Zajęcia wychowania fizycznego pełne potu i wysiłku, gdzie p. Marcin motywował za każdym razem…mówiąc „dasz radę! Potrafisz!” „…w czym jesteś gorszy niż inni!”

Matematyka, i słynne…Krzysztof!…nie wiem, jak to policzyłeś bez wzorów, ale za to rozwiązanie szybkie i bez błędu!

Lekcje informatyki…, gdy tylko mogliśmy, oddawaliśmy się „małyszomanii” podczas sesji z DSJ 2!

To były czasy, kiedy nie mieliśmy smartfonów, a wiadomości przekazywało się szeptem na przerwach czy zagrywało w Snake’a na pierwszych telefonach Nokia 3310. Każdy dzień był małą przygodą… od nieudanych ściąg na klasówce, po pierwsze zauroczenia i śmiech do łez w szatni.
Zagrywanie się w słynną Contrę na automatach u „pana” to już legenda popijając oranżadą za 70 groszy!

Nauczyłem się tam czegoś więcej niż matematyki czy j. polskiego. Nauczyłem się współpracy, bycia odpowiedzialnym za klasę, że nawet drobne akty życzliwości znaczą wiele. Ktoś podał zeszyt, ktoś pocieszył po kiepskiej kartkówce.

Jeśli miałbym wrócić tam choć na chwilę, wszedłbym przez główne wejście, przeszedłbym korytarzami, zajrzał do swojej klasy, poczuł zapach kredy, spojrzał na tablice z zadaniami i pomyślał: „Tak, tu kiedyś byłem…”.

Dziękuję także moim przyjaciołom z tamtych lat…Arek, Adam, Michał, Szymon, Mateusz, Gabrysia, Ewelina, Ania, Aldona… ciężko wymienić wszystkich…przepraszam… lecz brakuje Was strasznie!

Cudowna szkoła, nauczyciele, pracownicy no i pani Wychowawczyni!
Prawdziwe wzruszenie chwyta za serce, pisząc to! Czuję ogromną wdzięczność!
I dlatego z całego serca dziękuję!

Wasz niesforny, uparty, lecz oddany i uśmiechnięty…
Krzysiek... Collapse
Danka K ( 1968-1979) Danka K ( 1968-1979) z Imielin napisał/a 27 września 2025 o 12:54
Należę do tych nienajmłodszych roczników, w których życiorys bardzo mocno wpisała się Szkoła Podstawowa nr 1. Pierwsze moje kroki to przedszkole w suterenach. Czytając dziś bajki moim wnukom, mam przed oczami panią Szczygieł – cudowną przedszkolankę. Słuchając jej, czułam się bohaterką każdego opowiadania. Barwa jej głosu umilała mi leżakowanie. W roku 1971 rozpoczęłam pierwszą klasę i trafiłam na kolejną wspaniałą wychowawczynię – panią Klekot. A wiadomo, że pierwsze kroki w życiu szkolnym są najważniejsze. To właśnie ona zaraziła mnie empatią do ludzi i do świata. Szkołę Podstawową w 1979 roku żegnałam z moją ulubioną, zawsze uśmiechniętą wychowawczynią – panią Szczotko. Teraz mamy inne czasy. Kiedyś nie było komputerów ani telefonów komórkowych, a jednak mieliśmy szczęśliwe dzieciństwo w szkolnych murach i „wyszliśmy na ludzi”. Szkoła zmieniała się razem z nami, a dziś jest piękna i nowoczesna. To, co się nie zmieniło na przestrzeni lat, to ambitni, wykształceni, otwarci nauczyciele oraz wykwalifikowany personel. Dyrektorka szkoły, pani Anna Kubica, to wspaniały człowiek, który dba o szkołę jak o własny dom, a uczniowie są jak jedna wielka rodzina. Cieszę się, że w dalszym ciągu mam swój wkład w życie tej społeczności. Jestem rodowitą Imielanką, mieszkanką Imielina, i jestem dumna, ż mój wnuk jest już czwartym pokoleniem zdobywającym edukację w SP 1. Szkoła „na Górce” to Moja Szkoła.
Należę do tych nienajmłodszych roczników, w których życiorys bardzo mocno wpisała się Szkoła Podstawowa nr 1.
Pierwsze moje kroki to przedszkole w suterenach. Czytając dziś bajki moim wnukom, mam przed oczami panią Szczygieł – cudowną przedszkolankę. Słuchając jej, czułam się bohaterką każdego opowiadania. Barwa jej głosu umilała mi leżakowanie.

W roku 1971 rozpoczęłam pierwszą klasę i trafiłam na kolejną wspaniałą wychowawczynię – panią Klekot. A wiadomo, że pierwsze kroki w życiu szkolnym są najważniejsze. To właśnie ona zaraziła mnie empatią do ludzi i do świata. Szkołę Podstawową w 1979 roku żegnałam z moją ulubioną, zawsze uśmiechniętą wychowawczynią – panią Szczotko.

Teraz mamy inne czasy. Kiedyś nie było komputerów ani telefonów komórkowych, a jednak mieliśmy szczęśliwe dzieciństwo w szkolnych murach i „wyszliśmy na ludzi”. Szkoła zmieniała się razem z nami, a dziś jest piękna i nowoczesna. To, co się nie zmieniło na przestrzeni lat, to ambitni, wykształceni, otwarci nauczyciele oraz wykwalifikowany personel.

Dyrektorka szkoły, pani Anna Kubica, to wspaniały człowiek, który dba o szkołę jak o własny dom, a uczniowie są jak jedna wielka rodzina.

Cieszę się, że w dalszym ciągu mam swój wkład w życie tej społeczności. Jestem rodowitą Imielanką, mieszkanką Imielina, i jestem dumna, ż mój wnuk jest już czwartym pokoleniem zdobywającym edukację w SP 1.

Szkoła „na Górce” to Moja Szkoła.... Collapse
Emka Emka z Gdańsk napisał/a 24 września 2025 o 12:28
9 lat "pod gorkę" 😀 Różnie bywało ale najważniejsze ze po latach pozostaly mile wspomnienia. Stresu przed historia z p. Gąsiorczykiem nigdy nie zapomnę jak i śpiewania swojego imienia i nazwiska przy sprawdzaniu obecności z p. Kostorz. Zawsze ciekawe lekcje chemii i geografii jak i niezapomniany wyjazd na rajd szydłowiecki. To były czasy!! Choć los poniósł mnie do innych krai a obecnie na 2gi koniec polski, co parę lat przejeżdżam przez imielin by zobaczyć co sie zmieniło i zawsze wjeżdżam "pod górkę " by choć z zewnątrz popatrzeć i przypomnieć sobie te lata spędzone w szkole na gorce ! Pozdrawiam gorąco!!
9 lat "pod gorkę" 😀
Różnie bywało ale najważniejsze ze po latach pozostaly mile wspomnienia. Stresu przed historia z p. Gąsiorczykiem nigdy nie zapomnę jak i śpiewania swojego imienia i nazwiska przy sprawdzaniu obecności z p. Kostorz. Zawsze ciekawe lekcje chemii i geografii jak i niezapomniany wyjazd na rajd szydłowiecki. To były czasy!! Choć los poniósł mnie do innych krai a obecnie na 2gi koniec polski, co parę lat przejeżdżam przez imielin by zobaczyć co sie zmieniło i zawsze wjeżdżam "pod górkę " by choć z zewnątrz popatrzeć i przypomnieć sobie te lata spędzone w szkole na gorce ! Pozdrawiam gorąco!!... Collapse
Dennis Dennis z Imielin napisał/a 3 października 2017 o 08:56
Jest to moje stare Gymnasium cieszylem sie byc uczniem ale niestety wrocilem spowrotem do Nimiec i tutaj sie moj los potoczyl ale byly to fajne chwile w szkole na Gorce . Nie mam polskiej klawiatury przez to niepoprawnie pisze .pozdrawiam was wszystkich
Jest to moje stare Gymnasium cieszylem sie byc uczniem ale niestety wrocilem spowrotem do Nimiec i tutaj sie moj los potoczyl ale byly to fajne chwile w szkole na Gorce . Nie mam polskiej klawiatury przez to niepoprawnie pisze .pozdrawiam was wszystkich... Collapse
Gosia Gosia z Kraków napisał/a 13 października 2016 o 14:11
Lata spędzone w gimnazjum wspominam bardzo miło. Lekcje z języka polskiego z Panią Pawlik były czystą przyjemnością. Na chemii z Panem Bryszem wszyscy siedzieliśmy w ławkach, z uśmiechem na twarzy i odpowiadaliśmy, że "tlen jest w dwupakach". Jednak chyba najbardziej utkwiły mi w pamięci lekcje historii z Panem Gąsiorczykiem i dodatkowe kółko historyczne, na którym opowiadał o Dynastiach: Tudorów, Habsburgów i wielu innych ciekawostkach historycznych. Na lekcji siedziało się i słuchało, a wiedza historyczna sama wchodziła do głowy i co najważniejsze, nie wychodziła z powrotem. To dla mnie czysta przyjemność, że mogłam uczęszczać do Gimnazjum im. Powstańców Śląskich w Imielinie. Wszystkim nauczycielom, którzy nauczali w latach 2009 - 2012, bardzo dziękuję! 🙂
Lata spędzone w gimnazjum wspominam bardzo miło. Lekcje z języka polskiego z Panią Pawlik były czystą przyjemnością. Na chemii z Panem Bryszem wszyscy siedzieliśmy w ławkach, z uśmiechem na twarzy i odpowiadaliśmy, że "tlen jest w dwupakach". Jednak chyba najbardziej utkwiły mi w pamięci lekcje historii z Panem Gąsiorczykiem i dodatkowe kółko historyczne, na którym opowiadał o Dynastiach: Tudorów, Habsburgów i wielu innych ciekawostkach historycznych. Na lekcji siedziało się i słuchało, a wiedza historyczna sama wchodziła do głowy i co najważniejsze, nie wychodziła z powrotem.
To dla mnie czysta przyjemność, że mogłam uczęszczać do Gimnazjum im. Powstańców Śląskich w Imielinie. Wszystkim nauczycielom, którzy nauczali w latach 2009 - 2012, bardzo dziękuję! :)... Collapse
Wanda Starczynowska Wanda Starczynowska z Imielin napisał/a 26 września 2016 o 14:06
Nasza szkoła. Moja klasa. Wspomnienia. Wierzę, że zachowane dokumenty, fotografie, kroniki klasowe gromadzone w latach 1968-2001, w trakcie mojej pracy pedagogicznej, poruszą w sercach wielu z Was "struny wspomnień", które zagrają najpiękniejsze nuty z młodości. Mam nadzieję, że z perspektywy lat zostały tylko dobre wspomnienia, choć z pewnością znajdą się i tacy, którym do dziś śnią się dyktanda, testy gramatyczne czy pisanie rozprawek. Ale tak to już musi być, bo cóż nasze życie byłoby warte bez wspomnień. Niech fragment z "Pieśni" K.I. Gałczyńskiego skłoni nas do spojrzenia w przeszłość i uświadomi, czym jest trwanie poprzez pokolenia Ile razem dróg przebytych? Ile ścieżek przedeptanych? Ile deszczów, ile śniegów wiszących nad latarniami? Ile listów, ile rozstań ciężkich godzin w miastach wielu? I znów upór, żeby powstać i znów iść, by dojść do celu z dnia na dzień tkaninę tkamy wzorzystą dla pokoleń. ... Chciałbym i blask naszej lampy ocalić od zapomnienia. Czy wobec tego warto gromadzić fotografie, pielęgnować wspomnienia? W tym miejscu odsyłam do przeczytania szkicu "Wokół pewnej fotografii" autorstwa R. Jochymczyka (wychowanka szkoły) z książki "Szkoła na Górce 1936 - 1996. Fakty, ludzie, wspomnienia." Odpowiedzią na postawione przeze mnie pytanie niech będzie cytat: "Wierzę, że przy okazji 80-lecia czy 100-lecia, ktoś napisze podobny tekst. Tylko nie zapominajmy o fotografiach." Dlatego też nie traćmy wspomnień! Pielęgnujmy je. "Bo kto nie zna swojej historii, traci swoją tożsamość". Wanda Rojek-Starczynowska nauczycielka j. polskiego w latach 1968-2001
Nasza szkoła. Moja klasa. Wspomnienia.
Wierzę, że zachowane dokumenty, fotografie, kroniki klasowe gromadzone w latach 1968-2001, w trakcie mojej pracy pedagogicznej, poruszą w sercach wielu z Was "struny wspomnień", które zagrają najpiękniejsze nuty z młodości.
Mam nadzieję, że z perspektywy lat zostały tylko dobre wspomnienia, choć z pewnością znajdą się i tacy, którym do dziś śnią się dyktanda, testy gramatyczne czy pisanie rozprawek. Ale tak to już musi być, bo cóż nasze życie byłoby warte bez wspomnień.
Niech fragment z "Pieśni" K.I. Gałczyńskiego skłoni nas do spojrzenia w przeszłość i uświadomi, czym jest trwanie poprzez pokolenia
Ile razem dróg przebytych?
Ile ścieżek przedeptanych?
Ile deszczów, ile śniegów
wiszących nad latarniami?
Ile listów, ile rozstań
ciężkich godzin w miastach wielu?
I znów upór, żeby powstać
i znów iść, by dojść do celu
z dnia na dzień tkaninę tkamy
wzorzystą dla pokoleń.
...
Chciałbym i blask naszej lampy ocalić od zapomnienia.
Czy wobec tego warto gromadzić fotografie, pielęgnować wspomnienia?
W tym miejscu odsyłam do przeczytania szkicu "Wokół pewnej fotografii" autorstwa R. Jochymczyka (wychowanka szkoły) z książki "Szkoła na Górce 1936 - 1996. Fakty, ludzie, wspomnienia." Odpowiedzią na postawione przeze mnie pytanie niech będzie cytat: "Wierzę, że przy okazji 80-lecia czy 100-lecia, ktoś napisze podobny tekst. Tylko nie zapominajmy o fotografiach."
Dlatego też nie traćmy wspomnień! Pielęgnujmy je. "Bo kto nie zna swojej historii, traci swoją tożsamość".
Wanda Rojek-Starczynowska
nauczycielka j. polskiego w latach 1968-2001... Collapse
Feliks Malorny Feliks Malorny z Imielin napisał/a 26 września 2016 o 14:01
Nazywam się Feliks Malorny. Urodziłem się w Imielinie w wielodzietnej rodzinie kolejarza. Szczepan Molarny brał czynny udział w powstaniach śląskich. Orientacja rodziny była propolska. Z chwilą wybuchu II wojny ojciec odmówił podpisania volkslisty. Gdy wybuchła wojna miałem 6 lat, wcześniej chodziłem do przedszkola w nowym budynku szkoły, obecnie przy ul. Sapety. Przedszkole znajdowało się w suterenach budynku. Sielanka przedszkola została przerwana wybuchem wojny, ponieważ w niemieckim systemie oświaty dzieci w szkole rozpoczynały naukę w wieku 6 lat, dlatego w 1939r. utworzono wiele klas I-szych szkoły powszechnej z 6-cio i 7-mio latków. Większość nauczycieli to były kobiety, gdyż mężczyźni służyli w Wermachcie. Kierownikiem szkoły był Kurt Herbst, osoba o stanowczym charakterze, wymuszająca posłuszeństwo za pomocą krzyku, nielubiana przez uczniów. Pamiętam, że nazywaliśmy go „skurcek”, z uwagi na to, iż był niskiego wzrostu i był osobą przygarbioną. Nauczycielki, panny o niemieckich nazwiskach, moim zdaniem rodowite Niemki, o czym świadczyły ich nazwiska, okazywały nam więcej serca, natomiast nieprzyjemne chwile kojarzę z osobą freulein Smolensky, osobą o bardzo „niemieckim brzmieniu” nazwiska. Pamiętam do dnia dzisiejszego obolałe ręce i łamane trzcinki na moich dłoniach i pozostałych kolegów. W latach 60-tych, spotkał tą Panią przypadkiem na terenie dzielnicy Mysłowic – Brzezinki. W styczniu 1945r. byłem w 6 klasie szkoły powszechnej, przez obszar Śląska i tym Imielina przechodził front Armii Czerwonej. Pamiętam, że rekwirowali konie i furmanki doprowadzając często do śmierci zwierząt, zajeżdżając je. Na terenie miejscowości, jej mieszkańcy nie odczuwali głodu, gdyż w pobliżu znajdował się młyn, w którym każdy z gospodarzy, którzy posiadali zboże, mógł uzyskać mąkę. Przypuszczam, iż w mieście były kłopoty z żywnością, gdyż na wiosnę 1945r. dużo ludzi przyjeżdżało na tereny Imielina i wykopywało padłe zwierzęta, zabierając części nadające się do spożycia. Wracając do szkoły, polska szkoła rozpoczęła działalność w lutym 1945r., większość uczniów w tym i ja zostaliśmy cofnięci o rok,... Dowiedz się więcej
Nazywam się Feliks Malorny. Urodziłem się w Imielinie w wielodzietnej rodzinie kolejarza. Szczepan Molarny brał czynny udział w powstaniach śląskich. Orientacja rodziny była propolska. Z chwilą wybuchu II wojny ojciec odmówił podpisania volkslisty. Gdy wybuchła wojna miałem 6 lat, wcześniej chodziłem do przedszkola w nowym budynku szkoły, obecnie przy ul. Sapety. Przedszkole znajdowało się w suterenach budynku. Sielanka przedszkola została przerwana wybuchem wojny, ponieważ w niemieckim systemie oświaty dzieci w szkole rozpoczynały naukę w wieku 6 lat, dlatego w 1939r. utworzono wiele klas I-szych szkoły powszechnej z 6-cio i 7-mio latków. Większość nauczycieli to były kobiety, gdyż mężczyźni służyli w Wermachcie. Kierownikiem szkoły był Kurt Herbst, osoba o stanowczym charakterze, wymuszająca posłuszeństwo za pomocą krzyku, nielubiana przez uczniów. Pamiętam, że nazywaliśmy go „skurcek”, z uwagi na to, iż był niskiego wzrostu i był osobą przygarbioną. Nauczycielki, panny o niemieckich nazwiskach, moim zdaniem rodowite Niemki, o czym świadczyły ich nazwiska, okazywały nam więcej serca, natomiast nieprzyjemne chwile kojarzę z osobą freulein Smolensky, osobą o bardzo „niemieckim brzmieniu” nazwiska. Pamiętam do dnia dzisiejszego obolałe ręce i łamane trzcinki na moich dłoniach i pozostałych kolegów. W latach 60-tych, spotkał tą Panią przypadkiem na terenie dzielnicy Mysłowic – Brzezinki. W styczniu 1945r. byłem w 6 klasie szkoły powszechnej, przez obszar Śląska i tym Imielina przechodził front Armii Czerwonej. Pamiętam, że rekwirowali konie i furmanki doprowadzając często do śmierci zwierząt, zajeżdżając je. Na terenie miejscowości, jej mieszkańcy nie odczuwali głodu, gdyż w pobliżu znajdował się młyn, w którym każdy z gospodarzy, którzy posiadali zboże, mógł uzyskać mąkę. Przypuszczam, iż w mieście były kłopoty z żywnością, gdyż na wiosnę 1945r. dużo ludzi przyjeżdżało na tereny Imielina i wykopywało padłe zwierzęta, zabierając części nadające się do spożycia. Wracając do szkoły, polska szkoła rozpoczęła działalność w lutym 1945r., większość uczniów w tym i ja zostaliśmy cofnięci o rok, niektórzy zdolniejsi zostali w tej samej klasie, ale w większości przypadków była to loteria, mnie się nie udało zostać w tej samej klasie, co byłem na początku roku. Od lat 60-tych ubiegłego stulecia mieszkam na terenie Mysłowic w dzielnicy Brzezinka. Z nauczycieli, którzy mnie uczyli pamiętam Panią Petry, która była moją Panią w przedwojennym przedszkolu, potem po wojnie już o nazwisko Giża uczyła w szkole. Inni nauczyciele to małżeństwo Majnusz, z którego mężczyzna był srogim człowiekiem, bardzo wymagającym. Nieprzyjemne zdarzenie miały miejsca z nauczycielem o nazwisku Wyrobek. Uważam, że był nauczycielem „od wszystkiego i do niczego”. Przykład lekcji chemii – wlał wodę do próbówki i zadając flegmatycznie swoje pytanie, „co teraz robimy?” Następnie wlewał jakiś odczynnik i zadawał pytanie „i co się teraz stanie?”. Nikt nic nie wiedział i takie to było uczenie. W szkole pracował woźny o nazwisku Chwiędacz, który ręcznym dzwonkiem wzywał dzieci do klasy, a przed godziną 12 w południe biegł do kapliczki by dzwonić na „Anioł Pański”.

Wspominał Feliks Malorny. Rocznik 1933r.... Collapse
Kamil Kamil z Imielin napisał/a 25 września 2016 o 17:10
Szkołę "Na górce" skończyłem w 2014 roku. Spędziłem tam trzy niezapomniane lata dzięki którym szkołę będę zawsze wspominał z uśmiechem. Ciesze się z każdej okazji odwiedzenia murów gimnazjum, a szczególnie sali muzycznej.
Szkołę "Na górce" skończyłem w 2014 roku. Spędziłem tam trzy niezapomniane lata dzięki którym szkołę będę zawsze wspominał z uśmiechem. Ciesze się z każdej okazji odwiedzenia murów gimnazjum, a szczególnie sali muzycznej.... Collapse
Jadzia Jadzia z Imielin napisał/a 21 września 2016 o 16:02
Szkołę Podstawową nr 19 im. Powstańców Śląskich w Imielinie ukończyłam w 1981 roku. Z racji Jej jubileuszu chciałabym wspomnieć o niektórych wydarzeniach, które zapamiętałam i nauczyłam się. Pamiętam poniedziałkowe apele o godzinie 8:00 na korytarzu. Wszystkie klasy ustawione w szeregu ze swoją wychowawczynią wsłuchiwały się w słowa dyrektor szkoły. Pamiętam próby i występy na uroczystościach szkolnych, konkursach chóru szkolnego i zespołu wokalno-instrumentalnego „Przygoda”. Doskonale pamiętam jak uczyłam się techniki krawieckiej. W klasie siódmej trzeba było szyć na maszynie i uszyć coś z materiału. Ja uszyłam sobie flanelową koszulę. W czasie ośmioletniej nauki obowiązywały fartuszki szkolne z białym kołnierzem, a zuchy i harcerze w każdy poniedziałek byli ubrani w mundurki z chustą i pasem harcerskim. Przypominam sobie klasowe wycieczki rowerowe nad zalew oraz klasowe kuligi w zimie. Na zajęciach wychowania fizycznego zjeżdżaliśmy na sankach z Wapienioka przez ogródek pana Kostki, aż do ulicy Pokoju. Szkoda, że ten czas już minął, ale jak dobrze, że pamiętamy o urodzinach zacnej Jubilatki. Absolwentka 1973 – 1981 Jadzia
Szkołę Podstawową nr 19 im. Powstańców Śląskich w Imielinie ukończyłam w 1981 roku. Z racji Jej jubileuszu chciałabym wspomnieć o niektórych wydarzeniach, które zapamiętałam i nauczyłam się.
Pamiętam poniedziałkowe apele o godzinie 8:00 na korytarzu. Wszystkie klasy ustawione w szeregu ze swoją wychowawczynią wsłuchiwały się w słowa dyrektor szkoły.
Pamiętam próby i występy na uroczystościach szkolnych, konkursach chóru szkolnego i zespołu wokalno-instrumentalnego „Przygoda”.
Doskonale pamiętam jak uczyłam się techniki krawieckiej. W klasie siódmej trzeba było szyć na maszynie i uszyć coś z materiału. Ja uszyłam sobie flanelową koszulę.
W czasie ośmioletniej nauki obowiązywały fartuszki szkolne z białym kołnierzem, a zuchy i harcerze w każdy poniedziałek byli ubrani w mundurki z chustą i pasem harcerskim.
Przypominam sobie klasowe wycieczki rowerowe nad zalew oraz klasowe kuligi w zimie. Na zajęciach wychowania fizycznego zjeżdżaliśmy na sankach z Wapienioka przez ogródek pana Kostki, aż do ulicy Pokoju.
Szkoda, że ten czas już minął, ale jak dobrze, że pamiętamy o urodzinach zacnej Jubilatki.
Absolwentka 1973 – 1981 Jadzia... Collapse
Maria Kapuściok ( Kosma ), absolwentka z roku 1954 Maria Kapuściok ( Kosma ), absolwentka z roku 1954 z Goslar, Niemcy napisał/a 19 września 2016 o 20:22
Edukację w nowej szkole rozpoczęłam w 1947 roku. Kierownikiem szkoły w tym czasie był pan Wiktor Suchoń. Wychowawczynią mojej klasy przez 7 letni okres nauki była pani Helena Zajdel - Stolarczyk, która także uczyła języka polskiego, matematyki- Zofia Bułówna, biologii - Julia Gądek, geografii - Maria Rogalińska, śpiewu -Wanda Kalczyńska, a fizyki niezapomniany autorytet pan Karol Wyrobek. Wiele dobrego słyszę o Gimnazjum w Imielinie. Z tej szkoły absolwent wychodzi w pełni przygotowany do nauki w szkołach średnich, a otoczenie szkoły budzi zachwyt. Z wielką radością patrzę na to piękno w czasie, gdy odwiedzam moją rodzinę w Polsce. Pewnych rzeczy w życiu się nie zapomina, tak i ja z wielkim sentymentem wracam często myślami do mojej szkoły, nauczycieli, których dziś już nie ma wśród nas. Całemu gronu pedagogicznemu, na czele z panią dyrektor życzę wiele radości, zadowolenia z pracy z uczniami, a przede wszystkim dużo zdrowia. absolwentka szkoły z roku 1954 Maria Kapuściok mieszkanka Niemiec
Edukację w nowej szkole rozpoczęłam w 1947 roku. Kierownikiem szkoły w tym czasie był pan Wiktor Suchoń. Wychowawczynią mojej klasy przez 7 letni okres nauki była pani Helena Zajdel - Stolarczyk, która także uczyła języka polskiego, matematyki- Zofia Bułówna, biologii - Julia Gądek, geografii - Maria Rogalińska, śpiewu -Wanda Kalczyńska, a fizyki niezapomniany autorytet pan Karol Wyrobek. Wiele dobrego słyszę o Gimnazjum w Imielinie. Z tej szkoły absolwent wychodzi w pełni przygotowany do nauki w szkołach średnich, a otoczenie szkoły budzi zachwyt. Z wielką radością patrzę na to piękno w czasie, gdy odwiedzam moją rodzinę w Polsce. Pewnych rzeczy w życiu się nie zapomina, tak i ja z wielkim sentymentem wracam często myślami do mojej szkoły, nauczycieli, których dziś już nie ma wśród nas. Całemu gronu pedagogicznemu, na czele z panią dyrektor życzę wiele radości, zadowolenia z pracy z uczniami, a przede wszystkim dużo zdrowia.

absolwentka szkoły z roku 1954
Maria Kapuściok
mieszkanka Niemiec... Collapse
Mateusz Mateusz z Mysłowice napisał/a 19 września 2016 o 19:49
Jestem tegorocznym absolwentem Gimnazjum w Imielinie, obecnie uczniem Śląskich Technicznych Zakładów Naukowych w Katowicach. Z wielką radością wspominam trzy lata spędzone w tej szkole, w miłej i przyjaznej atmosferze, pod okiem wspaniałych nauczycieli. Pragnę serdecznie podziękować pani dyrektor Annie Kubicy za wzorowe prowadzenie tej szkoły, dziękuję pani wychowawczyni Beacie Kubicy, a także wszystkim pozostałym nauczycielom.
Jestem tegorocznym absolwentem Gimnazjum w Imielinie, obecnie uczniem Śląskich Technicznych Zakładów Naukowych w Katowicach. Z wielką radością wspominam trzy lata spędzone w tej szkole, w miłej i przyjaznej atmosferze, pod okiem wspaniałych nauczycieli. Pragnę serdecznie podziękować pani dyrektor Annie Kubicy za wzorowe prowadzenie tej szkoły, dziękuję pani wychowawczyni Beacie Kubicy, a także wszystkim pozostałym nauczycielom.... Collapse
Basia Basia z Imielin napisał/a 16 września 2016 o 21:25
Szkoła moich rodziców, moja i moich dzieci. Niesamowite osiem lat spędzonych w tych murach. Pierwsze trzy lata z p. W. Mendrelą potem z p. W. Starczynowską. Warto wspomnieć p. Durajczyk, p. Szczotkę, p. Bawej, p. Jochemczyk, p. Skwarską, czy p. Nowak, p.Tomiczek. Skończyłam szkołę w 1983. To był niezwykły czas. Nie zapomnę wycieczek rowerowych z p. Starczynowską i pikników w lesie. Nie zapomnę też oddziału szkoły specjalnej i wyrośniętych uczniów, z którymi zazwyczaj przebywał p. Stachoń. Pamiętam lekcje wf na korytarzu. Nigdy nie doczekaliśmy się sali gimnastycznej przy której pracowali nasi rodzice, a której już teraz nie ma. Pozostały tylko te same mury i tylko jedna pani, która mnie uczyła w ostatniej klasie ,a teraz uczy moje dzieci p. Pawlik. Miło spędzone lata do których często się wraca.
Szkoła moich rodziców, moja i moich dzieci. Niesamowite osiem lat spędzonych w tych murach. Pierwsze trzy lata z p. W. Mendrelą potem z p. W. Starczynowską. Warto wspomnieć p. Durajczyk, p. Szczotkę, p. Bawej, p. Jochemczyk, p. Skwarską, czy p. Nowak, p.Tomiczek. Skończyłam szkołę w 1983. To był niezwykły czas. Nie zapomnę wycieczek rowerowych z p. Starczynowską i pikników w lesie. Nie zapomnę też oddziału szkoły specjalnej i wyrośniętych uczniów, z którymi zazwyczaj przebywał p. Stachoń. Pamiętam lekcje wf na korytarzu. Nigdy nie doczekaliśmy się sali gimnastycznej przy której pracowali nasi rodzice, a której już teraz nie ma. Pozostały tylko te same mury i tylko jedna pani, która mnie uczyła w ostatniej klasie ,a teraz uczy moje dzieci p. Pawlik. Miło spędzone lata do których często się wraca.... Collapse
Ryszard Stadler Ryszard Stadler z Imielin napisał/a 16 września 2016 o 10:43
Szkoła na Górce. "Solidna budowla na dobrym fundamencie" - dumnie wyrażał się mój ojciec. On ją budował, był jednym z wielu. Wśród nazwisk rodzinnych wymieniał: Stolorzów, Paluchów, Malornych, Kaizrów, Stolarczyków, Gdaków, Nowaków, itd. Wspominał też o właścicielu Wapienniaka - Smoleniu. Zdjęcia z 1934 roku wskazują, że był taki człowiek. Z lat mojej edukacji wspominam piękny, lśniący budynek, jak również obejście, boisko, ogród kwiatowo - warzywny. Czystość i porządek dawały znać, że dobra fachowa ręka kieruje tymi obiektami. Wąski chodnik łączył starą szkołę z nową szkołą. Wejście czy przejście było kontrolowane przez nauczycieli. Lekcje botaniki i wegetacji były prowadzone na żywo. Wspomnę Pana Wyrobka, którego baliśmy się jak ognia. Był letni poranek, długa przerwa, rok 1956, świeciliśmy lusterkami do okien nowej szkoły, takie młodzieńcze wygłupy. Nie było komórek , a żarty nas się trzymały. W pewnej chwili w klasie pojawiła się dziewczyna, którą przyprowadziła kierownik szkoły. Wyczytywała z kartki nazwiska chłopców, którzy mieli wstawić się do pana Wyrobka.. Nie wiedząc co się stało, poszliśmy na rozmowę, nie ukrywam, baliśmy się... Ustawił nas pod ścianą i zapytał: "Na czym polega zjawisko odbijania światła w oknach?" Masz ci babo placek. Albo rękę albo tyłek należy nadstawić... Dziewczyny śmiały się, a my czekaliśmy na kolejne kroki nauczyciela. I tak zaczęła się lekcja o załamaniu, odbiciu, ogniskowej i zapalaniu się papieru. Trzymał nas godzinę. Z ukłonem przeprosiliśmy pana Wyrobka za żart. Obiecaliśmy, że to się już nie powtórzy. Drugim spotkaniem z panem Wyrobkiem był kurs prawa jazdy ( 1958 rok ). W szkole odbywały się kursy i szkolenia zawodowe. Poznałem bliżej tego człowieka, kiedy pomagał nam wykonywać eksponaty mechaniki samochodu. Był nauczycielem lubianym, rysował na tablicy działanie silnika spalinowego, pokazywał jak działa. My zaś pomagaliśmy mu jeździć na motorze. Egzamin wszyscy zaliczyliśmy pozytywnie. Wielu kursantów do dzisiaj wspomina szkolenia zawodowe, krawieckie lub kucharskie. Szkoła ta... Dowiedz się więcej
Szkoła na Górce. "Solidna budowla na dobrym fundamencie" - dumnie wyrażał się mój ojciec. On ją budował, był jednym z wielu. Wśród nazwisk rodzinnych wymieniał: Stolorzów, Paluchów, Malornych, Kaizrów, Stolarczyków, Gdaków, Nowaków, itd. Wspominał też o właścicielu Wapienniaka - Smoleniu. Zdjęcia z 1934 roku wskazują, że był taki człowiek. Z lat mojej edukacji wspominam piękny, lśniący budynek, jak również obejście, boisko, ogród kwiatowo - warzywny. Czystość i porządek dawały znać, że dobra fachowa ręka kieruje tymi obiektami. Wąski chodnik łączył starą szkołę z nową szkołą. Wejście czy przejście było kontrolowane przez nauczycieli. Lekcje botaniki i wegetacji były prowadzone na żywo. Wspomnę Pana Wyrobka, którego baliśmy się jak ognia. Był letni poranek, długa przerwa, rok 1956, świeciliśmy lusterkami do okien nowej szkoły, takie młodzieńcze wygłupy. Nie było komórek , a żarty nas się trzymały. W pewnej chwili w klasie pojawiła się dziewczyna, którą przyprowadziła kierownik szkoły. Wyczytywała z kartki nazwiska chłopców, którzy mieli wstawić się do pana Wyrobka.. Nie wiedząc co się stało, poszliśmy na rozmowę, nie ukrywam, baliśmy się... Ustawił nas pod ścianą i zapytał: "Na czym polega zjawisko odbijania światła w oknach?" Masz ci babo placek. Albo rękę albo tyłek należy nadstawić... Dziewczyny śmiały się, a my czekaliśmy na kolejne kroki nauczyciela. I tak zaczęła się lekcja o załamaniu, odbiciu, ogniskowej i zapalaniu się papieru. Trzymał nas godzinę. Z ukłonem przeprosiliśmy pana Wyrobka za żart. Obiecaliśmy, że to się już nie powtórzy. Drugim spotkaniem z panem Wyrobkiem był kurs prawa jazdy ( 1958 rok ). W szkole odbywały się kursy i szkolenia zawodowe. Poznałem bliżej tego człowieka, kiedy pomagał nam wykonywać eksponaty mechaniki samochodu. Był nauczycielem lubianym, rysował na tablicy działanie silnika spalinowego, pokazywał jak działa. My zaś pomagaliśmy mu jeździć na motorze. Egzamin wszyscy zaliczyliśmy pozytywnie. Wielu kursantów do dzisiaj wspomina szkolenia zawodowe, krawieckie lub kucharskie. Szkoła ta wykształciła wielu bardzo dobrych rzemieślników. Powstała baza ludzi aktywnych, którzy kształtowali struktury życia w naszym mieście. Dążyliśmy do usamodzielnienia naszego miasta. Solidarność i pielgrzymki do świętych miejscowości w Europie oraz błogosławieństwo papieża Jana Pawła II motywowały nas do działalności na rzecz samorządności. Powołano Komitety Obywatelskie. W roku 1990 powstał Związek Górnośląski - Koło Imielin, który wziął na barki życie społeczne i kulturalne w Imielinie. Rzemieślnicy świadczyli usługi dla szkoły. Dokonywali remontów, gdyż było to jedyne źródło wsparcia. Kolejni dyrektorzy szkoły: Włodzimierz Stachoń, Krystyna Michałowy, Stefania Skwarska, spełniali nasze prośby, by szkoła była placówką z prawdziwego zdarzenia. Prawdziwym motywatorem był ks. Longin Kozub, który namawiał do samorządności. Często
mówił : " Nie chcecie rządzić, to przyjdą inni i będą wami rządzić". Rzemieślnicze tradycje sięgają lat przedwojennych. Właśnie wtedy budowano Szkołę na Górce. Na przestrzeni 150 lat Mysłowickiego Rzemiosła powstało wiele firm rodzinnych. Rywalizowano ze spółdzielczością, która miała poparcie władz wojewódzkich. Jednak czasy się zmieniły, a ludzie odeszli. Chcę też wspomnieć, że do władz miasta zawsze rekomendowałem trzech rzemieślników z Imielina. Do chwili kiedy napisaliśmy list intencyjny do prezesa Rady Ministrów - Waldemara Pawlaka. List miał dostarczyć ówczesny dyrektor Urzędu Skarbowego - pan Józef Wyciślok. Potem w prywatnej rozmowie dostałem burę, że go poniżyłem przed premierem. Jednak list napisaliśmy wspólnie. Jako prezes Związku Górnośląskiego – Koło Imielin podpisałem ten list i w taki oto sposób musieliśmy działać. Szkoła na Górce odgrywała bardzo ważną rolę w życiu kulturalnym Imielina. Czterokrotnie organizowano powitanie Nowego Roku, które było organizowane przez Komitet Obywatelski i Radę Osiedla. Wybierano królową i króla balu. Miła atmosfera i dobre jedzenie oraz szampańskie występy solistów, rozpalały nocną atmosferę. Były śpiewy i życzenia oraz błogosławieństwo ks. proboszcza Longina Kozuba. Za oknami odpalano race świetlne. Panowała ogólna radość, a duma nas rozpierała. Ksiądz Kozub często mówił: „Jak masz Boga do pomocy, nic złego się nie zdarzy”. Dochody z imprez były szczegółowo rozliczane i przekazywane na potrzeby życia szkolnego i kulturalnego. W tym miejscu pragnę serdecznie podziękować wszystkim, którzy angażowali się w organizację całego przedsięwzięcia. Początki były trudne, ale warto było poświęcić się dla dobra miasta i jego mieszkańców. Rok 1989 dał nam możliwość uwierzenia w siebie oraz szansę na administracyjną niezależność miasta. Wiele zawdzięczamy również kolejnym dyrektorom szkoły oraz gronu pedagogicznemu. W Szkole na Górce odbyły się również uroczystości 10 i 15 lecia Związku Górnośląskiego – Koło Imielin, które miały miejsce w małej sali gimnastycznej ( dzisiejszy squash i fitness ). Swoją obecnością zaszczyciła nas Ślązaczka Roku 2000 – Maria Duńska. Obecni byli również Prezesi Kół z Janowa, Kosztów, Wesołej, Chełma Śląskiego, Dziećkowic, Brzezinki i Krasów. Moje wspomnienia związane ze Szkołą na Górce obejmują szmat czasu. To wiele miłych i ciepłych chwil, które na zawsze pozostaną w mojej pamięci. To również dziesiątki ludzi, których serdecznie wspominam. Te osoby przyczyniły się także do tego, że szkoła do dziś jest lubianą i szanowaną placówką kulturalno – oświatową.... Collapse
Anna Zbytniewska Anna Zbytniewska z Imielin napisał/a 16 września 2016 o 01:00
Lata gimnazjum wspominam baardzo miło. Najbardziej w pamięci utkwiły mi lekcje z Panem Gąsiorczykiem, z Panem Bryszem, z Panią Beatą Kubicą. Przesiadywanie na przerwach w bibliotece i rozmowy z Panią Jankowską. Próby chóru z Panią Zofią Kostorz. Ten smak szkolnych obiadów, na które zawsze z chęcią chodziłam. Spotkania Szkolnego Koła Caritas z Panią Teresą Porwit i s. Mirellą. Dodatkowe zajęcia z hiszpańskiego z Panią Hanną Stolorz. Projekt unijny z Panią Zielosko. Na pewno na brak zajęć nie mogłam narzekać! 🙂 Cieszę się, że mogłam 3 lata spędzić w naszym gimnazjum. Wśród takich ludzi, a nie innych. To były dobre czasy 🙂 Wszystkim, nauczycielom i pracownikom, którzy byli w latach 2008-2011 - DZIĘKUJĘ!
Lata gimnazjum wspominam baardzo miło.
Najbardziej w pamięci utkwiły mi lekcje z Panem Gąsiorczykiem, z Panem Bryszem, z Panią Beatą Kubicą. Przesiadywanie na przerwach w bibliotece i rozmowy z Panią Jankowską. Próby chóru z Panią Zofią Kostorz. Ten smak szkolnych obiadów, na które zawsze z chęcią chodziłam. Spotkania Szkolnego Koła Caritas z Panią Teresą Porwit i s. Mirellą. Dodatkowe zajęcia z hiszpańskiego z Panią Hanną Stolorz. Projekt unijny z Panią Zielosko.
Na pewno na brak zajęć nie mogłam narzekać! 🙂
Cieszę się, że mogłam 3 lata spędzić w naszym gimnazjum. Wśród takich ludzi, a nie innych. To były dobre czasy 🙂
Wszystkim, nauczycielom i pracownikom, którzy byli w latach 2008-2011 - DZIĘKUJĘ!... Collapse
Anna Anna z Imielin napisał/a 15 września 2016 o 10:30
Okres gimnazjum, to jeden z najlepszych etapów w moim życiu. Spotkałam wówczas wspaniałych ludzi i zawarłam znajomości, które trwają do dnia dzisiejszego. Uważam, że lekcja życia, jaką wyniosłam z tamtych lat, pozwoliła mi odkryć to, kim faktycznie jestem i jak należy postępować, aby w każdej sytuacji pozostać sobą. Przede wszystkim wielkie podziękowania należą się gronu pedagogicznemu, dzięki któremu możliwy był wszelki rozwój intelektualny, a co jednocześnie miało miejsce w niezwykle przyjaznej atmosferze. Osobiście najwięcej zawdzięczam nauczycielowi języka polskiego, który "wlał" we mnie zamiłowanie do nauk humanistycznych, i dzięki któremu na dalszych etapach kształcenia, także obecnie na studiach, tenże język polski nieustannie mi towarzyszy.
Okres gimnazjum, to jeden z najlepszych etapów w moim życiu. Spotkałam wówczas wspaniałych ludzi i zawarłam znajomości, które trwają do dnia dzisiejszego. Uważam, że lekcja życia, jaką wyniosłam z tamtych lat, pozwoliła mi odkryć to, kim faktycznie jestem i jak należy postępować, aby w każdej sytuacji pozostać sobą. Przede wszystkim wielkie podziękowania należą się gronu pedagogicznemu, dzięki któremu możliwy był wszelki rozwój intelektualny, a co jednocześnie miało miejsce w niezwykle przyjaznej atmosferze. Osobiście najwięcej zawdzięczam nauczycielowi języka polskiego, który "wlał" we mnie zamiłowanie do nauk humanistycznych, i dzięki któremu na dalszych etapach kształcenia, także obecnie na studiach, tenże język polski nieustannie mi towarzyszy.... Collapse
Izabela Izabela z Imielin napisał/a 15 września 2016 o 08:02
Wchodziłam w mury szkoły "na górce" ze strachem - pierwszy rocznik gimnazjum... zmiana, o której niewiele wiedzieliśmy... tak naprawdę nie wiedzieliśmy czego się spodziewać! nowy budynek, nowi koledzy, nowi nauczyciele... Wychodziłam z tej szkoły ze smutkiem! bo to były wspaniałe 3 lata ze wspaniałymi Ludźmi!!! co zapamiętałam... wiele!!!! j. angielski i "jesteśmy w salonie peugeot"; chemię i "-wyciągamy karteczki. -trąbka. -jaka trąbka? -jakie karteczki?"; religię "co tam u Was? kto oglądał wczoraj mecz? jakie nowości towarzyskie?"; "C jak cudowni" i naszą najlepszą Wychowawczynię Panią Zosię Cichy; wycieczki z Panem Marcinem Kaczorem - narty, wyprawy na szczyty (nawet ja - antytalent sportowy); pamiętam dzień europejski i ile mieliśmy przy tym frajdy; pamiętam informatykę z niekończącym się powerpointem; akademie; nasze przedstawienie dla rodziców na zakończenie szkoły... i wiele, wiele innych! Szkoła ma jubileusz, my mamy jubileusz 30-latków 🙂 to świetny czas, by powspominać te cudowne chwile 🙂
Wchodziłam w mury szkoły "na górce" ze strachem - pierwszy rocznik gimnazjum... zmiana, o której niewiele wiedzieliśmy... tak naprawdę nie wiedzieliśmy czego się spodziewać! nowy budynek, nowi koledzy, nowi nauczyciele... Wychodziłam z tej szkoły ze smutkiem! bo to były wspaniałe 3 lata ze wspaniałymi Ludźmi!!! co zapamiętałam... wiele!!!! j. angielski i "jesteśmy w salonie peugeot"; chemię i "-wyciągamy karteczki. -trąbka. -jaka trąbka? -jakie karteczki?"; religię "co tam u Was? kto oglądał wczoraj mecz? jakie nowości towarzyskie?"; "C jak cudowni" i naszą najlepszą Wychowawczynię Panią Zosię Cichy; wycieczki z Panem Marcinem Kaczorem - narty, wyprawy na szczyty (nawet ja - antytalent sportowy); pamiętam dzień europejski i ile mieliśmy przy tym frajdy; pamiętam informatykę z niekończącym się powerpointem; akademie; nasze przedstawienie dla rodziców na zakończenie szkoły... i wiele, wiele innych! Szkoła ma jubileusz, my mamy jubileusz 30-latków 🙂 to świetny czas, by powspominać te cudowne chwile :)... Collapse