Drodzy Absolwenci „Szkoły na Górce”!
Minęło już prawie 90 lat, odkąd pierwsi uczniowie zasiedli w szkolnych ławach Naszej Szkoły. To szacowny wiek. Jest nas już kilka tysięcy.
Różnie potoczyły się Wasze losy, ale wszyscy w jakimś okresie swojego życia pokonywaliście drogę na górkę, zawarliście tutaj przyjaźnie, macie wspólne szkolne wspomnienia (te dobre i te mniej).
Jeżeli jesteś Absolwentem lub ktoś z Twoich bliskich uczył się w naszej szkole, prosimy o zamieszczenie krótkiego wpisu poniżej.
Podziel się z nami informacją, co u Ciebie słychać? Jak potoczyły się Twoje losy? Może chcesz przywołać swoje wspomnienia…? A może ktoś z Twoich bliskich jest sympatykiem „Szkoły na Górce”? Gorąco zapraszamy wszystkich chętnych do wyrażania swoich refleksji, bo to właśnie Wy tworzycie historię tej szkoły.
Jeśli to możliwe prosimy o podanie roku ukończenia szkoły.
zakończenie nauki 2023r.... Collapse
Najbardziej pamiętam lekcje z
Panem Bryszem - i to zarówno
informatykę, jak i chemię. Dziś sam zajmuję się informatyką, ale do tej pory łapię się na tym, że z chemii pamiętam zaskakująco dużo 😂 Widocznie te lekcje naprawdę zostawały w głowie.
Fajnie po latach wrócić myślami do
tych czasów, szkolnych historii i całej atmosfery „Górki". Dzięki za te wspomnienia!... Collapse
Pierwszą klasę rozpoczęliśmy z p. Małgorzatą Bawej, która była naszą wychowawczynią do trzeciej klasy, bardzo miła, serdeczna osoba, z dużą empatią dla dzieci, ze smutkiem żegnaliśmy ją kiedy opuszczała nasze mury szkolne wyjeżdżając na stałe za granicę… zawsze bardzo ciepło wspominam naszą pierwszą wychowawczynię, z sentymentem wracam do tego wczesnego etapu szkolnego.
Później do klasy ósmej naszą wychowawczynią była p. Stefania Skwarska – nauczycielka matematyki, rygorystyczna, konkretna, prawdziwa matematyczka z powołania i dzięki niej sądzę, że każdy z nas ma matmę aż do tej pory w jednym palcu.
Pragnę wspomnieć również niezapomnianą nauczycielkę historii p. Tomiczek, lekcje z tą Panią były prawdziwą podróżą w przeszłość, potrafiła ona z wielką fascynacją opowiadać kolejne wydarzenia historyczne, chwilami mogliśmy przenieść się w te odległe czasy, kiedy ona prowadziła lekcje byliśmy praktycznie pochłonięci ciekawością jej opowiadań, było tak cicho w klasie, że dopiero dzwonek na przerwę wybijał nas z zasłuchania, przypominając o skończonej lekcji. Przyznam szczerze że w długim tygodniu zajęć lekcyjnych, specjalnie czekałam właśnie na ten przedmiot…
Lekcje w-f prowadził p. Sorek jednak często zastępował go p. dyrektor Włodzimierz Stachoń, bardzo lubiliśmy pana dyrektora był on względem uczniów bardzo wyrozumiały, odnosił się do nas z ogromnym zaangażowaniem, budził przed nami respekt i ogromne poważanie, odnosiliśmy się do niego z wielkim szacunkiem, nikt nie chciał podpaść ani narazić się Panu dyrektorowi bo inaczej mogłoby się to źle dla takiego „śmiałka” skończyć…kto wie, ten wie, że „dyscyplina” w tamtych czasach jeśli musiała być użyta, wchodziła w ruch i nie było żadnego „ale”, a nikt przychodząc do domu nawet nie przyznawał się rodzicom o takim zajściu bo miałby kolejną „powtórkę z rozrywki” tym razem w domu 😉 ….
Kończąc okres edukacji z ogromnym rozrzewnieniem opuszczaliśmy mury szkoły podstawowej był to poniekąd dla nas można by rzec drugi dom, do dzisiejszego dnia pamiętam piosenki z lekcji muzyki prowadzonych przez p. Zosię Jamrozy, a szczególnie utkwiły w mojej pamięci słowa melodii: „Tak niedawno żeśmy się poznali a dziś już rozstania nadszedł czas, wiele żeśmy z sobą przeżywali, dziś tylko wspomnienia łączą nas…”, Pani Zosia niezapomniana, serdeczna osoba, prawdziwa nauczycielka z powołania, przed którą na lekcji nie czuło się dystansu, zażenowania ani stresu a przecież nie raz stawaliśmy na środku klasy, pojedynczo przepytywani ze śpiewu, tak właśnie było dzięki Pani Zosi ona tworzyła taką serdeczną atmosferę, nadmienię jeszcze że bardzo słuchaliśmy się jej, byliśmy uważni i prawie nigdy na lekcjach u Pani Zosi nie psociliśmy.
Pragnę podziękować wszystkim naszym Nauczycielom i Wychowawcom za wyrozumiałość, za trud włożony w nasze wychowanie, za edukację oraz za te wszystkie lata ogromnej cierpliwości i poświęcenia względem nas.... Collapse
Podczas lekcji muzycznych kiedy byliśmy w niższych klasach, pamiętam w formie zabawy śpiewaną piosenkę: „Mam chusteczkę haftowaną, wszystkie cztery rogi…”, gdzie wszyscy, całą klasą staliśmy w kółku i bawiliśmy się wybierając osobę najbardziej zaprzyjaźnioną do środka kółka, tańcząc i śmiejąc się jednocześnie. Kiedy byliśmy już starsi w późniejszych klasach śpiewaliśmy piosenki patriotyczne lub „Czerwone maki pod Monte Cassino” czy „Płonie ognisko płonie”. Nauczyciele budzili wobec uczniów powszechny szacunek, w szkole panowały określone, rygorystyczne zasady, na lekcjach nie przeszkadzaliśmy a jeśli już ktoś pokusił się o nieodpowiednie zachowanie, wówczas nauczyciel sięgał po „dyscyplinę” którą była wymierzana kara w odpowiedniej ilości w stosunku do złego zachowania ucznia, także zdarzało się postawienie takiego delikwenta po prostu do kąta.
Lata nauki choć były trudne, biedne bo przecież krótko przypadło nam się uczyć zaraz po wojnie, wspominam dobrze, z sentymentem i łezką w oku, z nostalgią wracam do minionych lat i przeżytych wspomnień, do przyjaźni które trwały dekady a zostały zawiązane właśnie w szkole na górce.... Collapse
p. Małgorzatę Bawej, p. Jochemczyk, p.Tomiczek, dyrektora placówki p. Włodzimierza Stachoń, z-cę p. Krystynę Michałowy, p. Otylię Kozubal, p. Tadeusza Brysz, p. Pawlik, p. Stefanię Skwarską, p. Zofię Jamrozy, p. Marszołek, nauczycieli którzy zawsze byli gotowi pomóc, życzliwie wysłuchać naszych problemów, wytłumaczyć po raz wtóry zadania, mający wiele empatii i wyrozumiałości dla nas - często niesfornych uczniów.
W szkole mieścił się prężnie działający sklepik szkolny który funkcjonował tylko na długich przerwach i był prawdziwym centrum dla zgłodniałych cukierniczych smakoszy, na jego otwarcie każdorazowo czekaliśmy z ogromną niecierpliwością w długiej kolejce, babeczki z cukrem pudrem najlepsze na świecie (!) pączki (!), drożdżówki (!), a wszystkie te rarytasy były z cukierni Pana Ryszarda Stadlera do dziś pamiętam zapach tych świeżych łakoci unoszący się na szkolnym korytarzu….był oczywiście też popcorn, prażony ryż, oranżada w woreczkach, rurki z kremem itp., na tamte czasy najlepsze słodkie smakołyki.
Czas spędzony w podstawówce wspominam z ogromnym sentymentem miejsce to dało mi wiele pozytywnych wspomnień i doświadczeń, które zostaną ze mną na zawsze.... Collapse
Na długich przerwach urywaliśmy się z chłopakami na gofry do centrum Imielina które były najlepsze w całej okolicy lub kiedy kondycja nam dopisywała i w kościach nie strzykało, biegliśmy na słodkie rogale do piekarni Pana Stadlera, niestety nie zawsze zdążyliśmy wrócić z powrotem na kolejną lekcję 😉 ...
Pamiętam że od tylnego wyjścia od strony boiska, w pomieszczeniach szkoły zamieszkiwała rodzina Kruszyńskich, niezapomniana Pani Kruszyńska która zawsze przypominała nam aby nie krzyczeć i zachowywać się cicho, co niestety nigdy nam chłopakom się to nie udawało, zwłaszcza podczas długich przerw był to zazwyczaj szybki "przelot" przez wąski korytarz prowadzący na boisko obok pokoi Państwa Kruszyńskich, teraz po latach rozumiem, że oburzenie ze strony tej Pani, słusznie nam się należało kiedy grupa naszych chłopaków wylatywała na boisko jak tornado. Niestety jak bardzo byśmy się starali za każdym razem było podobnie.
Pamiętam uroczyste apele które odbywały się przeważnie na korytarzu pierwszego piętra szkoły a każdy apel zaczynał Pan dyrektor słowami: "Do hymnu !", niezapomniane występy uczniów które z całą pieczołowitością przygotowywała nasza ulubiona wychowawczyni a zarazem nauczycielka muzyki p. Zosia Jamrozy, nauczycielka który wkładała całe swoje serce w edukację i nasze wychowanie.
Piękne beztroskie czasy....piękne wspomnienia, piękne przyjaźnie które pozostały po dzień dzisiejszy, nasze wspólne spotkania klasowe są wciąż kontynuowane.
Pozdrawiam całe Grono Pedagogiczne.... Collapse
Moją wychowawczynią była Pani Majnusz, rygorystyczna i wymagająca nauczycielka ale zarazem ogromnie cierpliwa osoba, tłumaczyła nam matematykę do skutku, aż każdy z nas zrozumiał zakres przerabianego materiału i zaliczał na pozytywną ocenę, dopiero wówczas ruszaliśmy dalej z nowym zakresem. Mieliśmy wobec niej ogromny szacunek a zarazem duży respekt, kiedy wchodziła do klasy zapadała głęboka cisza a ponieważ nikt nie chciał jej podpaść i od razu zostać przepytanym więc przestrzegaliśmy "rygoru" ciszy i uważnego słuchania podczas lekcji.
Pani Majnusz wkładała ogrom pracy i poświęcenia w naszą edukację, dzięki jej zaangażowaniu wynieśliśmy solidne podstawy wiedzy, należytego szacunku a zarazem poszanowania wobec ludzi, środowiska i osób starszych.... Collapse
Szczególnie dobrze wspominam lekcje chemii, które miały swój niepowtarzalny klimat. Oprócz doświadczeń i wzorów chemicznych były też… śmieszne wierszyki, które pomagały nam zapamiętać różne rzeczy. Czasem były zupełnie absurdalne, czasem zaskakująco trafne — ale jedno jest pewne: dzięki nim nauka stawała się łatwiejsza i o wiele przyjemniejsza. Do dziś niektóre z nich potrafią niespodziewanie wrócić do głowy i wywołać uśmiech.
Historia potrafiła budzić prawdziwą grozę — nigdy nie było wiadomo, kto za chwilę zostanie wywołany do odpowiedzi. Staliśmy w parach przed klasą, próbując ukryć stres i gorączkowo przypomnieć sobie najważniejsze daty. To były momenty pełne napięcia, ale dziś wspominam je z uśmiechem.
A na przerwach zawsze mieliśmy swoją stałą miejscówkę pod automatem. To właśnie tam toczyły się najważniejsze rozmowy, wybuchał śmiech i rodziły się wspomnienia, do których chętnie się wraca.... Collapse
Tyle żeśmy z sobą przeżywali dziś tylko wspomnienia nadszedł czas..."
Serce płacze na słowa tej piosenki i myśl, że czas tak szybko ucieka. Szkoła na Górce – to pierwszy etap
mojego życia i późniejszej pracy zawodowej. Bardzo miło wspominam każdy dzień w tej szkole, zabawy,
wspaniałych kolegów, zajęcia dydaktyczne związane z moją edukacją, wszystkie przeżywane radości,
problemy. Za wspaniałe grono pedagogiczne a zwłaszcza moją wychowawczynię p.Małgorzatę
Jochemczyk - uczącą nas biologii. Dziękuję jej za cierpliwość oraz ogromne serce które okazywała
każdemu z nas i zarazem łącząc nas jeden zgodny, zgrany zespół. Co spowodowało że do dziś
utrzymujemy ze sobą dobre stosunki, gromadząc się co pięć lat na spotkaniach rocznikowych - kiedy to
bawiąc się wspominamy nasze lata szkolne i jak miło spędzaliśmy tutaj czas. Dziękuję również innym
wspaniałym nauczycielom którzy mieli wpływ na moje wychowanie: między innymi p.Starczynowskiej z
języka polskiego, p.Grzesiak z matematyki, p.Bawoj z muzyki, p.Mandrela z geografii, p.Plackowska -
plastyka itd. można wymieniać bez końca. P.Bawej prowadziła również chór którego byłam członkiem
dzięki niej polubiłam zajęcia muzyczne, zabawy ruchowo-naśladowcze przy muzyce które wykonuje w
swojej pracy. W szkole średniej śpiewałam w chórze, a obecnie śpiewam na zajęciach z p.K.Peluch w
UTW. Wielkie uznanie za ich trud i wyrozumiałość dla naszych uczniowskich psot, za pracę której nie
sposób zmierzyć, za słowa nauki, o tym jak być wartościowym człowiekiem. Wszyscy pedagodzy mieli
ogromne znaczenie w moim życiu, zwłaszcza w tej początkowej edukacji w szkole podstawowej dlatego
wybrałam zawód nauczyciela i pracowałam w przedszkolu z dziećmi młodszymi - ale choroba nie
pozwoliła mi doprowadzić tego co było największym celem mojego życia i musiałam zakończyć ją
wcześniej. Ale widząc sukcesy moich wychowanków jestem ze swojej pracy i dzieci bardzo dumna, tak
jak jestem dumna z tego że chodziłam do “Szkoły na Górce”.
W tym roku mija 90 lat odkąd pierwsi uczniowie zasiedli w szkolnych ławach więc życzę w szkole,
dyrekcji i obecnym nauczycielom samych szczęśliwych chwil i sukcesów.... Collapse
ob.Poznańska. W czasie II Wojny Światowej w naszej szkole uczono j.niemieckiego. Po wyzwoleniu
Imielina w styczniu 1945 roku rozpoczęła się działalność polskiej szkoły. I klasy złożone z kilku roczników
razem rozpoczęły lekcje od marca 1945 roku. Kierownikiem szkoły był wówczas ob.Suchoń, ojciec pani
Klekot. Wraz z nim pracę podjęli tacy nauczyciele jak p.Giżowa, Bułówna, Kolażyński, Gwóźdź,
Stolarczyk, w późniejszym czasie pani Bierońska i pani Wyrobek. Młodzież rozpoczęła naukę bez
pomocy naukowych i bez podręczników. Dysponowała 1 podręcznikiem pt. “Ku lepszej przyszłości” pod
redakcją Kamińskiego. Był to podręcznik wydany przez przed wojną i miał charakter encyklopedyczny.
Zawierał wybrane zagadnienia z literatury polskiej, geografii, przyrody i fizyki. Tych podręczników było
tylko kilka, dlatego nauczyciele powielali poszczególne strony i takie skrypty rozdawano dzieciom. Był
okres kiedy szkoła borykała się z wieloma trudnościami finansowymi. Zaczęto więc organizować
przedstawienie szkolne na które wszyscy chętnie przychodzili. Miejscem tych imprez był korytarz
szkolny. Od września 1945 roku rozpoczęła się normalna nauka, ale jeszcze bez programu nauczania,
bez pomocy naukowych i bez książek. Pierwsze podręczniki zaczęto wydawać na przełomie lat 1947/48.
Rok szkolny podzielony był na dwa półrocza. Po pierwszym okresie młodzież otrzymywała świadectwa.
Skala ocen była 4 cyfrowa. Ocenę bardzo dobrą oznaczona cyfrą 1, dobrą cyfrą 2, dost. 3, nds.4.
Dopiero w 1949 r. przyjęto obecny system piątkowy. Do 1950 r. nasza szkoła była szkołą żeńską.
Reorganizację rozpoczęli w latach 1948-1950 op.Majnusz i Suchoń, jako kierownicy naszych szkół. Od
tego też czasu podzielono Imielin na 2 rejony szkolne. Szkoła rozpoczęła działalność bez biblioteki.
Przedwojenny księgozbiór został częściowo przez Niemców zniszczony, a część książek znajdowała się
w posiadaniu p. Majniszowej i kilku polskich rodzin. Po wojnie część tych książek wróciła do szkolnej
biblioteki, a inne przydzielane były przez szereg lat, przed władze oświatowe. Naszą szkołą kierowali
kolejno następujący kierownicy: ob.Suchoń, Bober, Polke, Dominicki, Walkowicz, Buczek, Kowalczyk, a
obecnie ob.Otylia Kozubal, za długoletnią pracę w zawodzie nauczycielskim odznaczono krzyżami
ob. Bierońską, Klekot i Szczotkowską. Śledząc historię naszej szkoły na uwagę zasługuje również fakt,
że społeczeństwo Imielina było bardzo związane ze szkołą. Rodzice jak mogli pomagali w organizowaniu
sal lekcyjnych, w porządkowaniu obejścia szkoły i jej upiększaniu.... Collapse
Na jej lekcjach panowała niemal absolutna cisza — taka, w której można było usłyszeć nawet przelatującą muchę. Wymagała skupienia, dyscypliny i szacunku do słowa pisanego, ale jednocześnie potrafiła zaszczepić w uczniach prawdziwą miłość do języka ojczystego.
Z perspektywy lat wspominam tamten czas z ogromnym sentymentem. Były to piękne dni, pełne nauki, wyzwań i doświadczeń, które na trwałe zapisały się w mojej pamięci.... Collapse
