Drodzy Absolwenci „Szkoły na Górce”!

Minęło już prawie 90 lat, odkąd pierwsi uczniowie zasiedli w szkolnych ławach Naszej Szkoły. To szacowny wiek. Jest nas już kilka tysięcy.

Różnie potoczyły się Wasze losy, ale wszyscy w jakimś okresie swojego życia pokonywaliście drogę na górkę, zawarliście tutaj przyjaźnie, macie wspólne szkolne wspomnienia (te dobre i te mniej).

Jeżeli jesteś Absolwentem lub ktoś z Twoich bliskich uczył się w naszej szkole, prosimy o zamieszczenie krótkiego wpisu poniżej.

Podziel się z nami informacją, co u Ciebie słychać? Jak potoczyły się Twoje losy? Może chcesz przywołać swoje wspomnienia…?  A może ktoś z Twoich bliskich jest sympatykiem „Szkoły na Górce”? Gorąco zapraszamy wszystkich chętnych do wyrażania swoich refleksji, bo to właśnie Wy tworzycie historię tej szkoły.

Jeśli to możliwe prosimy o podanie roku ukończenia szkoły.

Dodaj nowy wpis

 
 
 
 
 
 
Pola oznaczone * są wymagane.

Możliwe, że Twój wpis będzie widoczny w księdze gości dopiero po tym, jak go przejrzymy.
Zastrzegamy sobie prawo do edytowania, usuwania lub niepublikowania wpisów.
65 wpisów.
Marcel Ścierski Marcel Ścierski z Imielin napisał/a 6 kwietnia 2026 o 16:47
Ukończyłem szkołę w 2017 roku (3 lata gimnazjum), mam dużo dobrych wspomnień. Szkoła umożliwiła mi rozwój na wielu płaszczyznach, a moja wychowawczyni bardzo pomogła w zdobyciu tytułu laureata w konkursie przedmiotowym. Polecam!
Ukończyłem szkołę w 2017 roku (3 lata gimnazjum), mam dużo dobrych wspomnień. Szkoła umożliwiła mi rozwój na wielu płaszczyznach, a moja wychowawczyni bardzo pomogła w zdobyciu tytułu laureata w konkursie przedmiotowym. Polecam!... Collapse
Teresa S. Teresa S. z Imielin napisał/a 23 marca 2026 o 14:58
Uczęszczałam do S.P. nr 1 W Imielinie jako uczennica. Ukończyłam ją w roku 1976. Po zdobyciu wyższego wykształcenia wróciłam w jej progi jako nauczycielka. Przez następne 32 lata zawsze przychodziłam tam z przyjemnością. Teraz jako babcia odprowadzam tam wnuki i przyglądam się zmianom jakie nastąpiły na przestrzeni lat. Jestem bardzo dumna z sukcesów uczniów mojej szkoły. Zarówno moich dawnych uczniów jak i tych bardziej współczesnych. Szczególnie miło wspominam Panią Janinę Szczotkę, która była moją nauczycielką języka rosyjskiego. Pozdrawiam serdecznie całą dawną i aktualną kadrę oraz wszystkich uczniów 🙂
Uczęszczałam do S.P. nr 1 W Imielinie jako uczennica. Ukończyłam ją w roku 1976. Po zdobyciu wyższego wykształcenia wróciłam w jej progi jako nauczycielka. Przez następne 32 lata zawsze przychodziłam tam z przyjemnością. Teraz jako babcia odprowadzam tam wnuki i przyglądam się zmianom jakie nastąpiły na przestrzeni lat. Jestem bardzo dumna z sukcesów uczniów mojej szkoły. Zarówno moich dawnych uczniów jak i tych bardziej współczesnych. Szczególnie miło wspominam Panią Janinę Szczotkę, która była moją nauczycielką języka rosyjskiego.
Pozdrawiam serdecznie całą dawną i aktualną kadrę oraz wszystkich uczniów :)... Collapse
Gabrysia Gabrysia z Chełm Śląski napisał/a 6 marca 2026 o 21:33
Ja miałam przyjemność poznać tą szkołę dzięki utworzeniu gimnazjum. Był to wtedy czas zmian, czasem było ciasno, ponieważ wygaszano SP1, ale mimo wszystko sympatycznie. Przechodząc z SP2 cieszę się że w gimnazjum wymieszali klasy z dwóch szkół, bo cały rocznik 1987 miał okazję się poznać. Dyrektorem wtedy był p. Dariusz Boruta. Głównym tematem na godzinie wychowawczej było: to kiedy jedziemy na następną wycieczkę? Wszystkie się zawsze odbywały i udawały. Nauczycieli też wspominam bardzo dobrze. Niektórzy wtedy zaczynali tam swoją pracę- dzisiaj już są z wieloletnim stażem. Na szczególne uznanie zasługuje p. Brysz za tłumaczenie chemii w humorystyczny sposób 🙂
Ja miałam przyjemność poznać tą szkołę dzięki utworzeniu gimnazjum. Był to wtedy czas zmian, czasem było ciasno, ponieważ wygaszano SP1, ale mimo wszystko sympatycznie. Przechodząc z SP2 cieszę się że w gimnazjum wymieszali klasy z dwóch szkół, bo cały rocznik 1987 miał okazję się poznać. Dyrektorem wtedy był p. Dariusz Boruta. Głównym tematem na godzinie wychowawczej było: to kiedy jedziemy na następną wycieczkę? Wszystkie się zawsze odbywały i udawały. Nauczycieli też wspominam bardzo dobrze. Niektórzy wtedy zaczynali tam swoją pracę- dzisiaj już są z wieloletnim stażem. Na szczególne uznanie zasługuje p. Brysz za tłumaczenie chemii w humorystyczny sposób :)... Collapse
Hania :) - rocznik 2003 Hania 🙂 - rocznik 2003 z Imielin napisał/a 6 marca 2026 o 16:59
Piękne czasy… piękne wspomnienia:) życzę każdemu takich przyjaciół i więzi aż po dziś dzień:)
Piękne czasy… piękne wspomnienia:) życzę każdemu takich przyjaciół i więzi aż po dziś dzień:)... Collapse
Krystyna Bilat Krystyna Bilat z Imielin napisał/a 27 lutego 2026 o 14:27
Jako emerytowana nauczycielka klas młodszych jestem zaszczycona, że mogłam być częścią 90-letniej tradycji „Szkoły na górce”. Pracowałam w latach 1979-2001 w klasach I-III. Dobrze pamiętam wyjazdy klas trzecich na „zieloną szkołę”, konkursy recytatorskie oraz pierwsze tańce śląskie i układy baletowe, które prowadziłam. Uczniowie zawsze bardzo chętnie brali w nich udział. Niech zapał do nauczania i uczestnictwa w różnych imprezach pozostanie w Was na zawsze. Oby dalsze lata w murach 90-letniej „Szkoły na górce” były pełne satysfakcji i dumy z Waszych osiągnięć. Życzę Wam wszystkim, aby kolejne dekady przyniosły jeszcze więcej innowacji w edukacji i niegasnącego entuzjazmu do kształtowania młodych umysłów. Od pierwszego dzwonka po dzisiejsze cyfrowe sale lekcyjne, od tablicy kredowej, po tablety i komputery „Szkoła na górce” zawsze stawiała na rozwój. Niech ta pasja do edukacji i doskonalenia się nigdy zgaśnie prowadząc Was ku kolejnym sukcesom w zmieniającym się świecie edukacji.
Jako emerytowana nauczycielka klas młodszych jestem zaszczycona, że mogłam być częścią 90-letniej tradycji „Szkoły na górce”. Pracowałam w latach 1979-2001 w klasach I-III. Dobrze pamiętam wyjazdy klas trzecich na „zieloną szkołę”, konkursy recytatorskie oraz pierwsze tańce śląskie i układy baletowe, które prowadziłam. Uczniowie zawsze bardzo chętnie brali w nich udział. Niech zapał do nauczania i uczestnictwa w różnych imprezach pozostanie w Was na zawsze. Oby dalsze lata w murach 90-letniej „Szkoły na górce” były pełne satysfakcji i dumy z Waszych osiągnięć. Życzę Wam wszystkim, aby kolejne dekady przyniosły jeszcze więcej innowacji w edukacji i niegasnącego entuzjazmu do kształtowania młodych umysłów. Od pierwszego dzwonka po dzisiejsze cyfrowe sale lekcyjne, od tablicy kredowej, po tablety i komputery „Szkoła na górce” zawsze stawiała na rozwój. Niech ta pasja do edukacji i doskonalenia się nigdy zgaśnie prowadząc Was ku kolejnym sukcesom w zmieniającym się świecie edukacji.... Collapse
Paweł Socha 78 Paweł Socha 78 z Imielin napisał/a 1 lutego 2026 o 21:17
Z ogromnym wzruszeniem przeglądam wpisy moich kolegów i koleżanek! Ja również należę do pokolenia, które swoje pierwsze kroki stawiało w legendarnej „Dziewiętnastce”. W tamtych czasach Imielin nie miał jeszcze praw miejskich, więc nasza szkoła podlegała pod Mysłowice. To był zupełnie inny świat! Do dziś czuję w nozdrzach zapach pasty do podłóg i widzę te charakterystyczne lamperie na ścianach. W salach królowały ciężkie, drewniane ławki na sztywno połączone z siedziskami, a centrum dowodzenia stanowiła tablica na kredę i wiecznie mokra gąbka. Pamiętacie te wyprawy do sąsiednich klas pod hasłem: „Dzień dobry, czy można pożyczyć kredę?” – to był zawsze świetny pretekst, żeby legalnie opuścić lekcję na minutę i mieć szanse nie być odpytanym. Nasza „Szkoła na Górce” była wtedy może i surowa, ale za to z jaką duszą! Z wielkim sentymentem wspominam dyrektora Stachonia. Był niezwykle wyrozumiały – często pozwalał nam pograć na sali gimnastycznej w ramach SKS-u bez oficjalnej opieki. To zaufanie, jakim nas obdarzał, było dla nas wtedy czymś wyjątkowym. Całe nasze życie towarzyskie toczyło się na tych korytarzach, które dziś… no cóż, wyglądają nie do poznania! I jeszcze dużury uczniowskie w szatni, które sprzyjały integracji uczniowskiej. Kiedy dziś odprowadzam do szkoły moich dwóch synów, rozpiera mnie duma. Architektura przeszła niesamowitą metamorfozę: odświeżona elewacja, nowoczesne boisko i hala sportowa, o której my mogliśmy tylko marzyć. A wnętrza? To już zupełnie inna bajka! Interaktywne tablice, kolorowe pracownie i profesjonalne zaplecze. Czasem aż im zazdroszczę tych luksusów, gdy przypomnę sobie nasze bieganie po „nieco” zmęczonym asfalcie. O profesjonalnej bieżni nikt wtedy nawet nie śnił! Podsumowując, czas spędzony w tych murach to jeden z fundamentów mojego życia. To tutaj zawiązały się pierwsze przyjaźnie i hartował charakter. Bardzo się cieszę, że moi synowie kontynuują rodzinną tradycję właśnie tutaj. Wiem, że są w dobrych rękach i że to miejsce – tak jak kiedyś mnie... Dowiedz się więcej
Z ogromnym wzruszeniem przeglądam wpisy moich kolegów i koleżanek! Ja również należę do pokolenia, które swoje pierwsze kroki stawiało w legendarnej „Dziewiętnastce”. W tamtych czasach Imielin nie miał jeszcze praw miejskich, więc nasza szkoła podlegała pod Mysłowice.

To był zupełnie inny świat! Do dziś czuję w nozdrzach zapach pasty do podłóg i widzę te charakterystyczne lamperie na ścianach. W salach królowały ciężkie, drewniane ławki na sztywno połączone z siedziskami, a centrum dowodzenia stanowiła tablica na kredę i wiecznie mokra gąbka. Pamiętacie te wyprawy do sąsiednich klas pod hasłem: „Dzień dobry, czy można pożyczyć kredę?” – to był zawsze świetny pretekst, żeby legalnie opuścić lekcję na minutę i mieć szanse nie być odpytanym. Nasza „Szkoła na Górce” była wtedy może i surowa, ale za to z jaką duszą!

Z wielkim sentymentem wspominam dyrektora Stachonia. Był niezwykle wyrozumiały – często pozwalał nam pograć na sali gimnastycznej w ramach SKS-u bez oficjalnej opieki. To zaufanie, jakim nas obdarzał, było dla nas wtedy czymś wyjątkowym. Całe nasze życie towarzyskie toczyło się na tych korytarzach, które dziś… no cóż, wyglądają nie do poznania! I jeszcze dużury uczniowskie w szatni, które sprzyjały integracji uczniowskiej.

Kiedy dziś odprowadzam do szkoły moich dwóch synów, rozpiera mnie duma. Architektura przeszła niesamowitą metamorfozę: odświeżona elewacja, nowoczesne boisko i hala sportowa, o której my mogliśmy tylko marzyć. A wnętrza? To już zupełnie inna bajka! Interaktywne tablice, kolorowe pracownie i profesjonalne zaplecze. Czasem aż im zazdroszczę tych luksusów, gdy przypomnę sobie nasze bieganie po „nieco” zmęczonym asfalcie. O profesjonalnej bieżni nikt wtedy nawet nie śnił!

Podsumowując, czas spędzony w tych murach to jeden z fundamentów mojego życia. To tutaj zawiązały się pierwsze przyjaźnie i hartował charakter. Bardzo się cieszę, że moi synowie kontynuują rodzinną tradycję właśnie tutaj. Wiem, że są w dobrych rękach i że to miejsce – tak jak kiedyś mnie – da im solidny i radosny start w dorosłość.... Collapse
Krystyna Czamberg Krystyna Czamberg z Imielin napisał/a 1 lutego 2026 o 15:56
Uczęszczałam do Szkoły na Górce w latach 1961–1969 i ten okres wspominam niezwykle miło. Moją wychowawczynią była pani Aniela Bierońska. Towarzyszyła nam od pierwszej do ósmej klasy, można więc powiedzieć, że niemal nam matkowała. Znała każdego ucznia, nikogo nie skreślała i potrafiła dotrzeć do każdego z nas. Była kobietą z poczuciem humoru, ale umiała też skarcić, gdy było to potrzebne i skutecznie motywować do nauki. Często zapraszała całą klasę do swojego domu. Biegaliśmy po ogrodzie i po domu, co bardzo lubiliśmy, a jej wcale to nie przeszkadzało. Tworzyła atmosferę serdeczności i bezpieczeństwa, dzięki której czuliśmy się swobodnie i byliśmy ze sobą bardzo zżyci. Drugą osobą, która szczególnie zapisała się w mojej pamięci, była pani Janina Szczotko – osoba miła, spokojna i niezwykle cierpliwa. Uczyła nas języka rosyjskiego, który w tamtych latach był przedmiotem obowiązkowym w każdej szkole. Po opanowaniu słówek, które regularnie powtarzaliśmy na lekcjach, nauka często przybierała formę zabawy. Bawiliśmy się w sklep, odgrywaliśmy scenki na dworcu kolejowym, w szpitalu czy w podróży – wszystko oczywiście po rosyjsku. Były też inne gry i zabawy, których dziś nie potrafię już dokładnie odtworzyć, ale pamiętam, że nauka sprawiała nam radość. W kolejnych latach, już w innej szkole, nie udało mi się chyba pójść ani o krok dalej niż to, czego nauczyłam się właśnie od niej. Pani Janina Szczotko jest dziś na zasłużonej emeryturze. Składam jej wyrazy głębokiego szacunku i wdzięczności.
Uczęszczałam do Szkoły na Górce w latach 1961–1969 i ten okres wspominam niezwykle miło. Moją wychowawczynią była pani Aniela Bierońska. Towarzyszyła nam od pierwszej do ósmej klasy, można więc powiedzieć, że niemal nam matkowała. Znała każdego ucznia, nikogo nie skreślała i potrafiła dotrzeć do każdego z nas. Była kobietą z poczuciem humoru, ale umiała też skarcić, gdy było to potrzebne i skutecznie motywować do nauki.
Często zapraszała całą klasę do swojego domu. Biegaliśmy po ogrodzie i po domu, co bardzo lubiliśmy, a jej wcale to nie przeszkadzało. Tworzyła atmosferę serdeczności i bezpieczeństwa, dzięki której czuliśmy się swobodnie i byliśmy ze sobą bardzo zżyci.
Drugą osobą, która szczególnie zapisała się w mojej pamięci, była pani Janina Szczotko – osoba miła, spokojna i niezwykle cierpliwa. Uczyła nas języka rosyjskiego, który w tamtych latach był przedmiotem obowiązkowym w każdej szkole. Po opanowaniu słówek, które regularnie powtarzaliśmy na lekcjach, nauka często przybierała formę zabawy. Bawiliśmy się w sklep, odgrywaliśmy scenki na dworcu kolejowym, w szpitalu czy w podróży – wszystko oczywiście po rosyjsku. Były też inne gry i zabawy, których dziś nie potrafię już dokładnie odtworzyć, ale pamiętam, że nauka sprawiała nam radość.
W kolejnych latach, już w innej szkole, nie udało mi się chyba pójść ani o krok dalej niż to, czego nauczyłam się właśnie od niej. Pani Janina Szczotko jest dziś na zasłużonej emeryturze. Składam jej wyrazy głębokiego szacunku i wdzięczności.... Collapse
Aneta Aneta z Chełm Śląski napisał/a 27 stycznia 2026 o 10:16
Gdy odbieram córkę ze szkoły za każdym razem w głowie ogrom wspomnień. Widząc Panią dyrektor -pierwsza myśl-język polski. Lekcje języka polskiego były zawsze ciekawe i nigdy człowiek się nie nudził. Chemia.. oj każdy czekał na lekcje, co tym razem nam Pan Tadek powie i jakie zrobimy doświadczenie. Fizyka z Panią Guzendą-menisk wklęsły i wypukły ( do dziś pamiętam pierwszą kartkówkę). Kobieta o wielkim sercu, miło człowiek wspomina. Muzyka z Panią Zosią🥰dzień dobry dzieci-dzień dobry Pani... chyba nigdy tej melodii nie zapomnę. Dodatkowe lekcje chóru "Czerwono-Czarni"...Każdy czekał na 4 klasę by móc już uczęszczać na zajęcia do Pani Zosi i śpiewać słynne "My są żabki, my są żabki ..."tyle różnych pięknych piosenek się śpiewało...Nie można zapomnieć o strojach jakie wtedy mieliśmy 🤩 w konkursach zazwyczaj zdobywaliśmy 1 miejsca, nikt nam nie dorównywał. Nagraliśmy nawet płytę w Sokolni. Jacy wtedy byliśmy przejęci... I tak można pisać i wspominać... Oczywiście o lekcjach historii nie można zapominać. Gdy tylko zadzwonił dzwonek już każdy wiedział, że trzeba się ustawić bo Pan Gąsiorczyk lubił ład i porządek przed salą. Z całego serca dziękuję wszystkim nauczycielom za serce jakie włożyli w naszą edukację.
Gdy odbieram córkę ze szkoły za każdym razem w głowie ogrom wspomnień. Widząc Panią dyrektor -pierwsza myśl-język polski. Lekcje języka polskiego były zawsze ciekawe i nigdy człowiek się nie nudził. Chemia.. oj każdy czekał na lekcje, co tym razem nam Pan Tadek powie i jakie zrobimy doświadczenie. Fizyka z Panią Guzendą-menisk wklęsły i wypukły ( do dziś pamiętam pierwszą kartkówkę). Kobieta o wielkim sercu, miło człowiek wspomina. Muzyka z Panią Zosią🥰dzień dobry dzieci-dzień dobry Pani... chyba nigdy tej melodii nie zapomnę. Dodatkowe lekcje chóru "Czerwono-Czarni"...Każdy czekał na 4 klasę by móc już uczęszczać na zajęcia do Pani Zosi i śpiewać słynne "My są żabki, my są żabki ..."tyle różnych pięknych piosenek się śpiewało...Nie można zapomnieć o strojach jakie wtedy mieliśmy 🤩 w konkursach zazwyczaj zdobywaliśmy 1 miejsca, nikt nam nie dorównywał. Nagraliśmy nawet płytę w Sokolni. Jacy wtedy byliśmy przejęci... I tak można pisać i wspominać... Oczywiście o lekcjach historii nie można zapominać. Gdy tylko zadzwonił dzwonek już każdy wiedział, że trzeba się ustawić bo Pan Gąsiorczyk lubił ład i porządek przed salą. Z całego serca dziękuję wszystkim nauczycielom za serce jakie włożyli w naszą edukację.... Collapse
Karol Szczygieł Karol Szczygieł z Imielin napisał/a 26 stycznia 2026 o 20:45
Moja przygoda ze szkołą na górce trwała dosyć długo bo 9 lat, ponieważ byliśmy ostatnim rocznikiem, który uczęszczał do tej szkoły do podstawówki jak i gimnazjum. Przez te lata grono pedagogiczne uczyło nas nie tylko przedmiotów szkolnych, ale również odpowiedzialności, samodzielności, kreatywności, współzawodnictwa a także współpracy co dzisiaj owocuje. W szkole na górce zawsze coś się działo, konkursy, zawody, akademie, dyskoteki, zawsze było na co czekać i zawsze było za czym gonić i o co się starać. Wspomnienia i przyjaźnie ze szkoły przetrwały do dziś. W młodszych klasach czekało się, aż będziemy śpiewali w „Czerwono-Czarnych” albo kiedy w końcu będzie chemia i będziemy robili doświadczenia z p. Bryszem. Zimą czekaliśmy na wyjazdy na zimowiska z p. Kaczorem, a co tydzień po prostu aż p. Kostorz rzuci jakimś śmiesznym epitetem na muzyce czy plastyce. Niestety różne głupoty nie uchodziły nam na sucho i często kończyły się na dywaniku u pani Dyrektor… Dzisiaj, kiedy biorę udział w wydarzeniach organizowanych przez Starostwo Powiatowe oraz kiedy przemawia moja ówczesna Pani Dyrektor, znowu czuję się, gdybym był na na szkolnym apelu...
Moja przygoda ze szkołą na górce trwała dosyć długo bo 9 lat, ponieważ byliśmy ostatnim rocznikiem, który uczęszczał do tej szkoły do podstawówki jak i gimnazjum. Przez te lata grono pedagogiczne uczyło nas nie tylko przedmiotów szkolnych, ale również odpowiedzialności, samodzielności, kreatywności, współzawodnictwa a także współpracy co dzisiaj owocuje.
W szkole na górce zawsze coś się działo, konkursy, zawody, akademie, dyskoteki, zawsze było na co czekać i zawsze było za czym gonić i o co się starać. Wspomnienia i przyjaźnie ze szkoły przetrwały do dziś. W młodszych klasach czekało się, aż będziemy śpiewali w „Czerwono-Czarnych” albo kiedy w końcu będzie chemia i będziemy robili doświadczenia z p. Bryszem. Zimą czekaliśmy na wyjazdy na zimowiska z p. Kaczorem, a co tydzień po prostu aż p. Kostorz rzuci jakimś śmiesznym epitetem na muzyce czy plastyce. Niestety różne głupoty nie uchodziły nam na sucho i często kończyły się na dywaniku u pani Dyrektor… Dzisiaj, kiedy biorę udział w wydarzeniach organizowanych przez Starostwo Powiatowe oraz kiedy przemawia moja ówczesna Pani Dyrektor, znowu czuję się, gdybym był na na szkolnym apelu...... Collapse
Anna Anna z Chełm Śląski napisał/a 23 stycznia 2026 o 11:02
"Szkoła na Górce", czyli moje gimnazjum, to miejsce, które wspominam z ogromnym sentymentem. Jako klasa o profilu matematycznym, której wychowawcą był...najlepszy polonista, byliśmy solidarną i mocno zżytą ekipą. Z ogromną wdzięcznością wspominam Pana Piotra Noska i Panią Jadwigę Kubistę, którzy nie mieli łatwego zadania, aby jakoś nas okiełznać i odpowiadać na niebanalne pytania - szczególnie podczas wspólnych wycieczek (w tym niezapomnianej wycieczki na Mazury). Kończąc gimnazjum - płakałam i doskonale wiem, dlaczego. Takie miejsce, tacy ludzie, tyle uśmiechu - to coś, co zdarza się tylko raz. 😊
"Szkoła na Górce", czyli moje gimnazjum, to miejsce, które wspominam z ogromnym sentymentem. Jako klasa o profilu matematycznym, której wychowawcą był...najlepszy polonista, byliśmy solidarną i mocno zżytą ekipą. Z ogromną wdzięcznością wspominam Pana Piotra Noska i Panią Jadwigę Kubistę, którzy nie mieli łatwego zadania, aby jakoś nas okiełznać i odpowiadać na niebanalne pytania - szczególnie podczas wspólnych wycieczek (w tym niezapomnianej wycieczki na Mazury). Kończąc gimnazjum - płakałam i doskonale wiem, dlaczego. Takie miejsce, tacy ludzie, tyle uśmiechu - to coś, co zdarza się tylko raz. 😊... Collapse
Anna Król (Bromnik) rocznik 1987 Anna Król (Bromnik) rocznik 1987 z Imielin napisał/a 19 stycznia 2026 o 19:22
Moja przygoda ze „Szkołą na Górce” jeszcze wtedy nr. 19 zaczęła się już od zerówki. Pierwsze znajomości, przyjaźnie, a nawet pierwszy całus w policzek przy układaniu nożyczek do koszyczków - małe rzeczy, a głęboko zakorzenione w pamięci zawsze wspominam z uśmiechem na twarzy. 🙂 Kolejny etap - pasowanie na ucznia, pierwsza klasa i najwspanialsza wychowawczyni ever <3 Pani Ela Osoba - kobieta anioł - na samą myśl cieplej robi się na serduszku 🙂 Chórek „Iskierki” i przeglądy śląskich piosenek (do dzisiaj pamiętam teksty) Zielona Szkoła - pierwsze rozstanie z rodzicami aż na trzy tygodnie - czas radości, szaleństwa, ale także tęsknoty i wzruszeń (życie bez telefonów też istniało). Nadszedł w końcu czas reformy szkolnictwa - wprowadzenie Gimnazjum. Byliśmy drugim rocznikiem owej reformy…czy żałuję??? Nie!!! Patrząc wstecz - miałam super klasę i fajnego wychowawcę Pana Marcina Kaczora. Gwar na przerwach, przesiadywanie pod sklepikiem, w okresie letnim przy murach boiska, a po lekcjach gorąca czekolada z bitą śmietaną u „Chopa”. Dyskoteki, wiadomo najlepsze na szkolnym korytarzu, a wycieczki i rajdy organizowane przez Pana Marcina - niezapomniane chwile 🙂 Całe grono pedagogiczne w jakiś sposób zostawiło ślad w pamięci: lekcje j. polskiego dzięki Pani Ani Kubicy -były przyjemne i rzeczowe, chemia - nikt tak nie potrafił wytłumaczyć jak pierwiastki się łączą w pary na imprezie jak Pan Tadek Brysz, matematyka - czasem było ciężko, ale Pani Teresa Stolorz potrafiła wytłumaczyć tak, żeby było prosto, dziękuję za lekcje historii Panu Mariuszowi Gąsiorczykowi - matura poszła gładko 🙂 Dzisiaj jako matka cieszę się, że moje dzieci mogą uczyć się w „Szkole na Górce” - Mojej Szkole 🙂 P.S. Kochany roczniku ’87 w przyszłym roku znowu się bawimy - wkrótce szczegóły 🙂
Moja przygoda ze „Szkołą na Górce” jeszcze wtedy nr. 19 zaczęła się już od zerówki.
Pierwsze znajomości, przyjaźnie, a nawet pierwszy całus w policzek przy układaniu nożyczek do koszyczków - małe rzeczy,
a głęboko zakorzenione w pamięci zawsze wspominam z uśmiechem na twarzy. 🙂

Kolejny etap - pasowanie na ucznia, pierwsza klasa i najwspanialsza wychowawczyni ever <3 Pani Ela Osoba - kobieta anioł - na samą myśl cieplej robi się na serduszku 🙂
Chórek „Iskierki” i przeglądy śląskich piosenek (do dzisiaj pamiętam teksty) Zielona Szkoła - pierwsze rozstanie z rodzicami aż na trzy tygodnie - czas radości, szaleństwa, ale także tęsknoty
i wzruszeń (życie bez telefonów też istniało).

Nadszedł w końcu czas reformy szkolnictwa - wprowadzenie Gimnazjum. Byliśmy drugim rocznikiem owej reformy…czy żałuję??? Nie!!!
Patrząc wstecz - miałam super klasę i fajnego wychowawcę Pana Marcina Kaczora.
Gwar na przerwach, przesiadywanie pod sklepikiem, w okresie letnim przy murach boiska, a po lekcjach gorąca czekolada z bitą śmietaną u „Chopa”.
Dyskoteki, wiadomo najlepsze na szkolnym korytarzu, a wycieczki i rajdy organizowane przez Pana Marcina - niezapomniane chwile 🙂

Całe grono pedagogiczne w jakiś sposób zostawiło ślad w pamięci: lekcje j. polskiego dzięki Pani Ani Kubicy -były przyjemne
i rzeczowe, chemia - nikt tak nie potrafił wytłumaczyć jak pierwiastki się łączą w pary na imprezie jak Pan Tadek Brysz, matematyka - czasem było ciężko, ale Pani Teresa Stolorz potrafiła wytłumaczyć tak, żeby było prosto, dziękuję za lekcje historii Panu Mariuszowi Gąsiorczykowi - matura poszła gładko 🙂

Dzisiaj jako matka cieszę się, że moje dzieci mogą uczyć się
w „Szkole na Górce” - Mojej Szkole 🙂

P.S. Kochany roczniku ’87 w przyszłym roku znowu się bawimy - wkrótce szczegóły :)... Collapse
Ada Ada z Imielin napisał/a 17 stycznia 2026 o 12:21
Szkoła podstawowa - najbardziej beztroski i szalony kawałek mojego życia. Wtedy nie mogłam się doczekać aż nadejdzie moment kiedy opuszczę jej mury, dzisiaj - najchętniej wróciłabym do swojej klasy. Doskonale pamiętam świetne wycieczki, które organizowała nasza wychowawczyni - pani Teresa, dzięki niej mogliśmy poznać ciekawe miejsca w Polsce, ale co najważniejsze wtedy dla nas - mieliśmy doskonałą okazje do integracji, rozmów, wspólnych przedsięwzięć ale czasem także do nieszkodliwych psot. Tak więc po latach kiedy wspominam miniony czas - uśmiecham się do siebie i bardzo doceniam każde doświadczenie jakie dala mi moja podstawówka.
Szkoła podstawowa - najbardziej beztroski i szalony kawałek mojego życia. Wtedy nie mogłam się doczekać aż nadejdzie moment kiedy opuszczę jej mury, dzisiaj - najchętniej wróciłabym do swojej klasy. Doskonale pamiętam świetne wycieczki, które organizowała nasza wychowawczyni - pani Teresa, dzięki niej mogliśmy poznać ciekawe miejsca w Polsce, ale co najważniejsze wtedy dla nas - mieliśmy doskonałą okazje do integracji, rozmów, wspólnych
przedsięwzięć ale czasem także do nieszkodliwych psot. Tak więc po latach kiedy wspominam miniony czas - uśmiecham się do siebie i bardzo doceniam każde doświadczenie jakie dala mi moja podstawówka.... Collapse
Uczennica gimnazjum Uczennica gimnazjum napisał/a 16 stycznia 2026 o 21:32
Czas spędzony w gimnazjum wspominam z ogromnym sentymentem. Był to piękny okres. Szczególne miejsce w mojej pamięci zajmuje kółko teatralne prowadzone przez panią Beatę Kubicę — nauczycielkę z niezwykłym podejściem, pasją i sercem do pracy. Jako polonistka była najlepszym nauczycielem, jakiego miałam. Potrafiła w wyjątkowy sposób przekazywać wiedzę, rozbudzać miłość do języka oraz motywować do twórczego myślenia. To był naprawdę piękny i wartościowy czas, do którego wracam z wdzięcznością. Nauczyciele gimnazjum tworzyli pełną zaangażowania i życzliwości kadrę, dzięki której to miejsce na zawsze pozostaje w sercu.
Czas spędzony w gimnazjum wspominam z ogromnym sentymentem. Był to piękny okres. Szczególne miejsce w mojej pamięci zajmuje kółko teatralne prowadzone przez panią Beatę Kubicę — nauczycielkę z niezwykłym podejściem, pasją i sercem do pracy.
Jako polonistka była najlepszym nauczycielem, jakiego miałam. Potrafiła w wyjątkowy sposób przekazywać wiedzę, rozbudzać miłość do języka oraz motywować do twórczego myślenia. To był naprawdę piękny i wartościowy czas, do którego wracam z wdzięcznością. Nauczyciele gimnazjum tworzyli pełną zaangażowania i życzliwości kadrę, dzięki której to miejsce na zawsze pozostaje w sercu.... Collapse
Tomasz Lamik Tomasz Lamik z Wspomnienie napisał/a 16 stycznia 2026 o 07:19
Urodziłem się w 1976 roku i jestem absolwentem Szkoły na Górce w Imielinie – miejsca, które od 90 lat stanowi ważny punkt na mapie naszej lokalnej społeczności. Dla mnie szkoła ta była nie tylko przestrzenią nauki, ale także naturalnym elementem codziennego życia. Jako mieszkaniec i niemal sąsiad budynku szkolnego od najmłodszych lat obserwowałem, jak pulsuje tu życie kolejnych pokoleń uczniów. W murach tej szkoły stawiałem pierwsze kroki w edukacji, uczyłem się odpowiedzialności, współpracy i szacunku do drugiego człowieka. Nauczyciele potrafili nie tylko przekazywać wiedzę, ale także kształtować charakter i budować poczucie przynależności do naszej małej ojczyzny. Te wartości towarzyszą mi do dziś. Podczas obchodów 80-lecia Szkoły na Górce pozwoliłem sobie na krótką refleksję, która utkwiła mi w pamięci do dziś. Powiedziałem wtedy, że dzieci codziennie idą do szkoły pod górkę, często z trudem i wysiłkiem, ucząc się i pokonując kolejne wyzwania. Ale jako absolwenci schodzimy już z górki – bogatsi w wiedzę, doświadczenie i przygotowani do dalszej drogi w życiu. Dziś, z perspektywy lat, te słowa nabierają dla mnie jeszcze głębszego znaczenia. Przez osiem lat miałem zaszczyt pełnić funkcję radnego. To doświadczenie pozwoliło mi spojrzeć na Szkołę na Górce z szerszej perspektywy – jako na instytucję niezwykle ważną dla rozwoju Imielina, integrującą mieszkańców i łączącą przeszłość z przyszłością. Jestem dumny, że jestem absolwentem Szkoły na Górce oraz częścią społeczności, która przez dekady budowała jej renomę. Z okazji jubileuszu 90-lecia życzę całej społeczności szkolnej dalszych sukcesów, pasji w nauczaniu i wychowywaniu młodych ludzi oraz tego, aby Szkoła na Górce pozostała miejscem, do którego zawsze wraca się z sentymentem i dumą. Tomasz Lamik
Urodziłem się w 1976 roku i jestem absolwentem Szkoły na Górce w Imielinie – miejsca, które od 90 lat stanowi ważny punkt na mapie naszej lokalnej społeczności. Dla mnie szkoła ta była nie tylko przestrzenią nauki, ale także naturalnym elementem codziennego życia. Jako mieszkaniec i niemal sąsiad budynku szkolnego od najmłodszych lat obserwowałem, jak pulsuje tu życie kolejnych pokoleń uczniów.
W murach tej szkoły stawiałem pierwsze kroki w edukacji, uczyłem się odpowiedzialności, współpracy i szacunku do drugiego człowieka. Nauczyciele potrafili nie tylko przekazywać wiedzę, ale także kształtować charakter i budować poczucie przynależności do naszej małej ojczyzny. Te wartości towarzyszą mi do dziś.
Podczas obchodów 80-lecia Szkoły na Górce pozwoliłem sobie na krótką refleksję, która utkwiła mi w pamięci do dziś. Powiedziałem wtedy, że dzieci codziennie idą do szkoły pod górkę, często z trudem i wysiłkiem, ucząc się i pokonując kolejne wyzwania. Ale jako absolwenci schodzimy już z górki – bogatsi w wiedzę, doświadczenie i przygotowani do dalszej drogi w życiu. Dziś, z perspektywy lat, te słowa nabierają dla mnie jeszcze głębszego znaczenia.
Przez osiem lat miałem zaszczyt pełnić funkcję radnego. To doświadczenie pozwoliło mi spojrzeć na Szkołę na Górce z szerszej perspektywy – jako na instytucję niezwykle ważną dla rozwoju Imielina, integrującą mieszkańców i łączącą przeszłość z przyszłością.
Jestem dumny, że jestem absolwentem Szkoły na Górce oraz częścią społeczności, która przez dekady budowała jej renomę.
Z okazji jubileuszu 90-lecia życzę całej społeczności szkolnej dalszych sukcesów, pasji w nauczaniu i wychowywaniu młodych ludzi oraz tego, aby Szkoła na Górce pozostała miejscem, do którego zawsze wraca się z sentymentem i dumą.
Tomasz Lamik... Collapse
Kamil Kamil napisał/a 15 stycznia 2026 o 14:15
Szkoła Podstawowa nr 1 w Imielinie to ważny etap mojej drogi. W czasie nauki aktywnie angażowałem się w życie szkoły, a dziś z sentymentem wracam tu myślami i czasem również osobiście. Bardzo dobrze wspominam zarówno nauczycieli, jak i koleżanki oraz kolegów z mojego rocznika. To miejsce dało mi wiele dobrych doświadczeń i wspomnień, które zostaną ze mną na długo.
Szkoła Podstawowa nr 1 w Imielinie to ważny etap mojej drogi. W czasie nauki aktywnie angażowałem się w życie szkoły, a dziś z sentymentem wracam tu myślami i czasem również osobiście. Bardzo dobrze wspominam zarówno nauczycieli, jak i koleżanki oraz kolegów z mojego rocznika. To miejsce dało mi wiele dobrych doświadczeń i wspomnień, które zostaną ze mną na długo.... Collapse
Małgorzata Małgorzata napisał/a 15 stycznia 2026 o 09:22
Rozpoczęcie nauki w Szkole na Górce było dla mnie nowym początkiem, zmieniłam miejsce zamieszkania i zarówno nauczania. W tej szkole zaczęłam zawiązywać swoje pierwsze przyjaźnie, znajomości. Nigdy nie poczułam odrzucona, wręcz przeciwnie - czułam, że jestem jej częścią. W klasie 3 miałam przyjemność pracować w samorządzie uczniowskim, co niewątpliwie dawało dużo satysfakcji. Najmilej wspominam próby oraz występy Chóru Czerwono-Czarni, prowadzony przez p. Zofię Kostorz, która była też moją wychowawczynią. O samej p. Zofii można mówić w samych superlatywach, pełna ciepła, poczucia humoru osoba, która zarażała nas miłością do muzyki. Śpiewające sprawdzanie obecności było świetne!😀
Rozpoczęcie nauki w Szkole na Górce było dla mnie nowym początkiem, zmieniłam miejsce zamieszkania i zarówno nauczania. W tej szkole zaczęłam zawiązywać swoje pierwsze przyjaźnie, znajomości. Nigdy nie poczułam odrzucona, wręcz przeciwnie - czułam, że jestem jej częścią. W klasie 3 miałam przyjemność pracować w samorządzie uczniowskim, co niewątpliwie dawało dużo satysfakcji. Najmilej wspominam próby oraz występy Chóru Czerwono-Czarni, prowadzony przez p. Zofię Kostorz, która była też moją wychowawczynią. O samej p. Zofii można mówić w samych superlatywach, pełna ciepła, poczucia humoru osoba, która zarażała nas miłością do muzyki. Śpiewające sprawdzanie obecności było świetne!😀... Collapse
Urszula Własiuk Urszula Własiuk z Krakow napisał/a 10 stycznia 2026 o 00:35
Wspomniana Zofia Petri Giżowa była moją nauczycielką w Krakowie - szkoła podst. nr 43 przez 7 lat. w latach 1955-1962. Jest pochowana na Cmentarzu Rakowickim (rz.12, m.8, kw. XIVa) Była osobą zasłużoną , związana z krakowską historią oświatowa i miejską. Pogrzeb prowadził proboszcz parafii salwatorskiej do której należała, ks.inf. Jerzy Bryła. Na pogrzebie były wszystkie, wtedy jeszcze żyjące uczennice klasy A rocznika 1955. Wspaniały człowiek. Wielka patriotka. Pedagog o wielkich zasługach.
Wspomniana Zofia Petri Giżowa była moją nauczycielką w Krakowie - szkoła podst. nr 43 przez 7 lat. w latach 1955-1962. Jest pochowana na Cmentarzu Rakowickim (rz.12, m.8, kw. XIVa) Była osobą zasłużoną , związana z krakowską historią oświatowa i miejską. Pogrzeb prowadził proboszcz parafii salwatorskiej do której należała, ks.inf. Jerzy Bryła. Na pogrzebie były wszystkie, wtedy jeszcze żyjące uczennice klasy A rocznika 1955. Wspaniały człowiek. Wielka patriotka. Pedagog o wielkich zasługach.... Collapse
Ilona Pacwa Ilona Pacwa z Imielin, rocznik 1951 napisał/a 9 stycznia 2026 o 17:43
Szkołę ,,na górce" wspominam zawsze bardzo dobrze. Tutaj poznałam kolegów i koleżanki z którymi do dziś mam kontakt. Nasze spotkania rocznikowe zawsze osnute są wspomnieniami właśnie z tej szkoły. Moją wychowawczynią była p. Joanna Szczotko. Niesamowity człowiek, wspaniały wychowawca, pełen empatii i szacunku dla drugiej osoby. Grono pedagogiczne przygotowało nas do wejścia w świat ludzi dorosłych. Zdobyta wiedza stworzyła mocne filary, które pozwoliły na rozwój na kolejnych szczeblach edukacji. Cieszę się, ze jestem mieszkanką naszego miasta. I mogłam być uczennicą tej właśnie SZKOŁY.
Szkołę ,,na górce" wspominam zawsze bardzo dobrze. Tutaj poznałam kolegów i koleżanki z którymi do dziś mam kontakt. Nasze spotkania rocznikowe zawsze osnute są wspomnieniami właśnie z tej szkoły. Moją wychowawczynią była p. Joanna Szczotko. Niesamowity człowiek, wspaniały wychowawca, pełen empatii i szacunku dla drugiej osoby. Grono pedagogiczne przygotowało nas do wejścia w świat ludzi dorosłych. Zdobyta wiedza stworzyła mocne filary, które pozwoliły na rozwój na kolejnych szczeblach edukacji. Cieszę się, ze jestem mieszkanką naszego miasta. I mogłam być uczennicą tej właśnie SZKOŁY.... Collapse
Cecylia Suślik - rocznik 1956 Cecylia Suślik - rocznik 1956 z Imielin napisał/a 7 stycznia 2026 o 21:40
Zaczęłam naukę w Szkole na Górce w wieku siedmiu lat, a ukończyłam ją, mając czternaście. Był to ważny i piękny etap mojego życia, do którego często wracam myślami. Z żalem opuszczałam szkołę podstawową, bo była ona dla mnie miejscem bliskim, pełnym wspomnień, ludzi i wydarzeń, które mnie ukształtowały. Moim wychowawcą był pan Wyrobek, śpiewu uczyła mnie pani Kalczyńska, geografii pan Hanc, a biologii pani Bober – nauczycielka niezwykle wymagająca, ale jednocześnie taka, która naprawdę uczyła. Każdy z nauczycieli potrafił dostrzec w uczniu coś wyjątkowego i pomóc rozwijać jego talent, dlatego tak bardzo lubiłam uczęszczać do tej szkoły. Moja klasa liczyła około trzydziestu osób. Siedzieliśmy po dwie osoby w ławce, nie obowiązywały wtedy mundurki, a w szkole nie było sklepiku. Lekcje wychowania fizycznego często odbywały się na świeżym powietrzu i były pełne radości oraz ruchu. Szczególnie zapadły mi w pamięć zawody, podczas których należało jak najszybciej przenieść ugotowane jajko na łyżce z jednego punktu do drugiego – było przy tym wiele śmiechu i emocji. Przed lekcjami przyrody i geografii nauczycielka zawsze wybierała kilka osób na środek sali, aby przypomnieć to, co działo się na poprzednich zajęciach. Byłam drużynową w harcerstwie, a od piątej klasy należałam do chóru prowadzonego przez panią Kalczyńską, co dawało mi wiele radości i poczucie wspólnoty. Szkoła na Górce była miejscem, w którym nie tylko zdobywało się wiedzę, ale także uczyło się współpracy, odpowiedzialności i rozwijania pasji. Z ogromnym sentymentem wspominam tamte lata i chętnie wróciłabym do tych czasów jeszcze raz.
Zaczęłam naukę w Szkole na Górce w wieku siedmiu lat, a ukończyłam ją, mając czternaście. Był to ważny i piękny etap mojego życia, do którego często wracam myślami. Z żalem opuszczałam szkołę podstawową, bo była ona dla mnie miejscem bliskim, pełnym wspomnień, ludzi i wydarzeń, które mnie ukształtowały.
Moim wychowawcą był pan Wyrobek, śpiewu uczyła mnie pani Kalczyńska, geografii pan Hanc, a biologii pani Bober – nauczycielka niezwykle wymagająca, ale jednocześnie taka, która naprawdę uczyła. Każdy z nauczycieli potrafił dostrzec w uczniu coś wyjątkowego i pomóc rozwijać jego talent, dlatego tak bardzo lubiłam uczęszczać do tej szkoły.
Moja klasa liczyła około trzydziestu osób. Siedzieliśmy po dwie osoby w ławce, nie obowiązywały wtedy mundurki, a w szkole nie było sklepiku. Lekcje wychowania fizycznego często odbywały się na świeżym powietrzu i były pełne radości oraz ruchu. Szczególnie zapadły mi w pamięć zawody, podczas których należało jak najszybciej przenieść ugotowane jajko na łyżce z jednego punktu do drugiego – było przy tym wiele śmiechu i emocji. Przed lekcjami przyrody i geografii nauczycielka zawsze wybierała kilka osób na środek sali, aby przypomnieć to, co działo się na poprzednich zajęciach.
Byłam drużynową w harcerstwie, a od piątej klasy należałam do chóru prowadzonego przez panią Kalczyńską, co dawało mi wiele radości i poczucie wspólnoty. Szkoła na Górce była miejscem, w którym nie tylko zdobywało się wiedzę, ale także uczyło się współpracy, odpowiedzialności i rozwijania pasji. Z ogromnym sentymentem wspominam tamte lata i chętnie wróciłabym do tych czasów jeszcze raz.... Collapse
Maria Roczyńska . Rok ukończenia szkoły 1969. Maria Roczyńska . Rok ukończenia szkoły 1969. z Imielin napisał/a 7 stycznia 2026 o 16:40
Naukę w "Szkole na Górce" rozpoczęłam w 1961 roku, a zakończyłam w 1969. Moją wychowawczynią przez osiem lat była Aniela Bierońska. Była nauczycielką z powołania! Szkoła była bez wygód, ale wspominam ją bardzo dobrze. W "Szkole na Górce" podczas mojej nauki nie było sali gimnastycznej. Lekcje W-F odbywały się na korytarzu i na boisku szkolnym. Zimą zjeżdżaliśmy z pobliskiego "Wapiennioka" (dziś jest tam przedszkole) na sankach, kartonach lub workach wypchanych słomą. Czas spędzony na nauce, jak i na zabawie- a także na uczeniu się życia w jego najbardziej praktycznym wymiarze - wspominam do dziś z prawdziwym rozrzewnieniem, niejednokrotnie wracając do tych chwil myślami. O czasie spędzonym w "Szkole na Górce" myślę z sentymentem.
Naukę w "Szkole na Górce" rozpoczęłam w 1961 roku, a zakończyłam w 1969. Moją wychowawczynią przez osiem lat była Aniela Bierońska. Była nauczycielką z powołania! Szkoła była bez wygód, ale wspominam ją bardzo dobrze. W "Szkole na Górce" podczas mojej nauki nie było sali gimnastycznej. Lekcje W-F odbywały się na korytarzu i na boisku szkolnym. Zimą zjeżdżaliśmy z pobliskiego "Wapiennioka" (dziś jest tam przedszkole) na sankach, kartonach lub workach wypchanych słomą. Czas spędzony na nauce, jak i na zabawie- a także na uczeniu się życia w jego najbardziej praktycznym wymiarze - wspominam do dziś z prawdziwym rozrzewnieniem, niejednokrotnie wracając do tych chwil myślami. O czasie spędzonym w "Szkole na Górce" myślę z sentymentem.... Collapse